Magiczna kolumna

Obecne trzydziesto- i czterdziestolatki pewnie pamiętają kultowy serial lat 80. pt.: Siedem życzeń. Rzecz działa się w Warszawie. W jednym z odcinków serialu była scena, która od wielu lat spędzała nam sen z powiek – sugerowała bowiem, że w stolicy stoi magiczna kolumna! Czy to faktycznie prawda? Postanowiliśmy przekonać się o tym osobiście!

9_darek_kama2Czarny kot Rademenes, uratowany z opresji przed podwórkowymi chuliganami, nie dość, że mówił ludzkim głosem, to na dodatek w każdą środę spełniał życzenie swojego wybawcy – nastoletniego Darka. W ostatnim odcinku Darek poznaje Kamę, która zabiera go w „najdziwniejsze miejsce w Warszawie”. Jak się okazało, była to kolumnada Teatru Narodowego. Według teorii, którą przedstawia Kama, jeśli stanie się pod siódmą kolumną i wypowie coś szeptem, to będzie słychać to aż pod ścianą wieńczącą rząd kolumn. „Jak to? To przecież strasznie daleko” – zdziwił się Darek. „No i właśnie na tym polega ta cała tajemniczość” – z uśmiechem odpowiada Kama i pokazuje chłopakowi, co potrafi zdziałać magia siódmej kolumny.

 

Scena ta zapadła nam w pamięci wyjątkowo głęboko. Ileż to razy przejeżdżaliśmy przez Plac Teatralny, z uśmiechem i nostalgią spoglądając w stronę kolumn! Jakoś tak nigdy nie składało się, aby osobiście się przekonać, czy słowa Kamy były prawdą. Jednak gdy przypadkowo natknęliśmy się na powtórkę serialu, chęć sprawdzenia kolumnowej teorii wróciła ze wzmożoną siłą. Postanowiliśmy czym prędzej wypróbować siłę tajemnicy i rozszyfrować zagadkę, chociażby ot tak, dla draki! Czyż trzydziestolatki nie mają prawa do odrobiny szaleństwa i spełniania dziecięcych marzeń?

Na Plac Teatralny wybraliśmy się trzykrotnie w różne dni i o różnych godzinach, aby nasza analiza była cokolwiek bądź miarodajna. Pierwsza próba odbyła się około 10:30 rano, druga o 14:00, ostatnia zaś wieczorem, po zmroku. Rano i po południu ruch uliczny był dość wzmożony, do tego traf chciał, że w związku z planowaną budową parkingu podziemnego, na części terenu przed teatrem trwają obecnie prace archeologiczne. Koparki pracowały, aż miło, co jednak dość skutecznie zakłócało możliwość komunikacji. Jednakowoż niezrażeni przeszkodami – miasto przecież tętni życiem i nie ucichnie – czym prędzej przystąpiliśmy do realizacji zamierzonego planu. Odliczyliśmy sumiennie siódmą spośród rzędu teatralnych kolumn (dla pewności nawet dwukrotnie) i zajęliśmy pozycje: Sava przy kolumnie, Vars pod ścianą. Nadawcą miały więc być słodkie usta białogłowy, a odbiorcą – męskie ucho. Potem zmiana i tak trzykrotnie. Tak to sobie obmyśliliśmy :)

MAGICZNA_KOLUMNA  MAGICZNA_KOLUMNA_2

No i cóż… Do końca nie wiadomo, co się stało: czy to koparka, czy jeżdżące samochody, czy też fakt, że Sava jest rudo-, a nie białogłową – coś jednak sprawiło, że echo nijak nieść się nie chciało. Ani szepty, ani głośniejsze tony. I to o żadnej porze!

Już, już potykaliśmy się o rozczarowanie, kiedy naszym oczom ukazał się on:

rademenes

Gęsia skórka wystąpiła nam na całym ciele!

Rademenes czuwa. Siedział sobie pod samochodem i spokojnie lustrował okolicę. Może archeolodzy wykopią pod teatrem jakieś wspaniałe egipskie skarby?

Dziecięce marzenie wskoczyło tam, gdzie jego miejsce i znów nabrało kolorów. Magiczna kolumna życzyła nam dobrej nocy. Tym razem słyszeliśmy już bardzo wyraźnie.

Oboje.

 

varsavskie_dialogi

 

vars

Powiesz mi teraz, co szeptałaś pod kolumną?

sava

A nie domyślasz się? Że cię kocham! :) A ty co mówiłeś?

vars

Ja…? Ja mówiłem, że… pewnie i tak nie usłyszysz tego, co mówię.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on TumblrPin on PinterestEmail this to someonePrint this page

Zostaw Komentarz