Misie-patysie

wpis w: Gry, SEZON 4 | 2

Misie-patysie to gra, którą wymyślił Kubuś Puchatek, a opisał ją Alan Alexander Milne w książce Chatka Puchatka. Jako że jest lato (na szczęście niedługo się kończy), postanowiliśmy sprawdzić, czy w Warszawie można gdzieś beztrosko zagrać w misie-patysie w ramach cyklu POZNAJEMY WARSZAWĘ POPRZEZ GRY.

 

 

MISIE-PATYSIE

Neologizm Misie-patysie, swoją drogą znakomity, wymyśliła Irena Tuwim; jest to tłumaczenie angielskiego Poohsticks – w oryginale nie brzmi to tak zabawnie. A. A. Milne grał w misie-patysie ze swoim synem, Christopherem. Nie wiadomo tylko, czy najpierw grał, a potem grę opisał w Chatce Puchatka, czy może odwrotnie. W każdym razie było to tak:

 

[Puchatek] Właśnie wszedł na mostek. A że nie patrzył, którędy idzie, potknął się o coś, szyszka wypadła mu z łapki i wleciała do wody.

– Masz ci los! – powiedział Puchatek, gdy szyszka płynęła sobie wolno pod mostem. Po czym wrócił z powrotem po nową szyszkę jodły, do której miał już rym. Nagle pomyślał, że zamiast szukać szyszki, może byłoby lepiej stanąć i popatrzeć na rzekę, bo dzień był cichy i spokojny. Więc położył się na brzuszku i spojrzał na rzekę, która wolno płynęła pod spodem… I nagle zobaczył swoją szyszkę jodłową w dole pod mostem.

– To zabawne – rzekł Puchatek – upuściłem ją z tamtej strony, a ona sobie wyszła z tej. Ciekaw jestem, czy inna szyszka zrobi to samo. – I poszedł po więcej szyszek.

Druga szyszka zrobiła to samo i wszystkie szyszki robiły to samo. Wtedy Puchatek rzucił dwie szyszki na raz i wychylił się przez most, żeby zobaczyć, która z nich wyjdzie pierwsza. I jedna z nich wyszła, a że obydwie były jednakowe, Puchatek nie wiedział, czy wygrała ta, którą sobie upatrzył, czy tamta. Potem rzucił jedną dużą szyszkę i jedną małą. I duża wyszła pierwsza, tak jak sobie tego życzył, a po niej dopiero wyszła mniejsza, czego też sobie życzył. To znaczy, że wygrał dwa razy… i gdy wrócił do domu na podwieczorek, był wygrany trzydzieści sześć razy, a przegrany dwadzieścia osiem, co znaczy, że… że trzeba odjąć dwadzieścia osiem od trzydziestu sześciu. I to właśnie znaczy.

I był to początek gry, zwanej przez Maleństwo Misie-patysie, gry, którą wymyślił Puchatek i w którą on i jego przyjaciele grywali zwykle na skraju Lasu. Tylko że zamiast szyszek brali patyczki, które łatwiej było znaczyć.

Otóż pewnego dnia Puchatek, Prosiaczek, Królik i Maleństwo grali w Misie-patysie. Na komendę Królika: „No dalej!” – każdy wrzucał swój patyczek do wody, a potem wszyscy pędzili na drugą stronę mostka i przechyleni przez poręcz patrzyli, czyj patyczek wypłynie pierwszy.

Minęło sporo czasu, bo rzeka tego dnia była bardzo leniwa, i już się zdawało, że nic spod mostu nie wypłynie, gdy Maleństwo zawołało:

– O, widzę mego patysia… Nie, nie widzę, to co innego. Czy widzisz swego patysia, Prosiaczku? Myślałem, że to mój, ale to nie mój. O, jest! Nie, zdawało mi się. Czy widzisz twojego, Puchatku?

– Nie – odparł Puchatek.

– Ja myślę, że mój patyk utknął – powiedziało Maleństwo. – Króliku, mój patyk utknął. Czy i twój patyk utknął, Prosiaczku?

– To zawsze trwa dłużej, niż ci się zdaje – tłumaczył mu Królik.

– A jak to długo może trwać? – spytało Maleństwo.

– Prosiaczku, widzę twój patyczek! – zawołał nagle Puchatek.

– Mój jest trochę szarawy – rzekł Prosiaczek, nie mając odwagi wychylić się daleko, żeby nie wpaść do wody.

– Tak, właśnie coś takiego widzę. Coś płynie sobie w moją stronę.

Królik przechylił się przez poręcz tak daleko, jak tylko mógł, wypatrując swego patyczka, a Maleństwo wierciło się na wszystkie strony, wołając: – Chodź, chodź, patyku, patyczku, patysiu! – a Prosiaczek był bardzo rozgorączkowany, bo ze wszystkich patyczków tylko jego był widoczny, co znaczyło, że on wygra.

– Idzie! – powiedział Puchatek.

– Czy jesteś pewien, że to mój? – zapiszczał Prosiaczek z przejęciem.

– Tak, bo jest taki szary. Taki wielki, szary. O, tutaj płynie. Bardzo… wielki… szary… Ach nie, to Kła… to Kła… to Kłapouchy.[1]

 

 

 

MOST POSINGFORD alias POOHSTICKS BRIDGE

Uważa się, że gra w misie-patysie pierwszy raz została rozegrana na mostku Posingford w Ashdown Forest, mieszczącym się nieopodal miejscowości Hartfield w Hrabstwie East Sussex w Anglii. Most datowany jest na 1907 r. Z racji na wiek i zainteresowanie turystów most z czasem zaczął podupadać i wymagał remontu. Pod koniec lat 70. został zrewitalizowany i ponownie otwarty przez Christophera Robina Milne, syna autora, a następnie, pod koniec lat 90. został odbudowany, m.in. dzięki wsparciu Disneya, który posiada prawa do Kubusia Puchatka. Według informacji dostępnych w internecie odbudowany most wzorowany był na pierwowzorze.

 

Misie-patysie
Poohsticks Bridge, Ashdown Forest

 

Mostek ten być może stał się inspiracją dla słynnej ilustracji autorstwa Ernesta H. Sheparda. Wystawiając rysunek na licytację, dom aukcyjny Sotheby’s w Londynie napisał, że ta ilustracja może być zaliczana do najpopularniejszych i najbardziej lubianych odniesień kulturowych w literaturze angielskiej. Trudno się z tym nie zgodzić. Ilustracje Sheparda przywodzą na myśl najpiękniejsze momenty dzieciństwa, osłodzone kromką chleba z miodem. Skórka na chlebie była chrupiąca, a miód kapał na brodę i spływał między palcami.

 

Misie-patysie
Ernest H. Shepard – Most Posingford – Chatka Puchatka – Gra w Misie-patysie

 

 

MISTRZOSTWA ŚWIATA W MISIE-PATYSIE

Gra ma zwolenników na całym świecie i stała się tak popularna, że organizowane są nawet Mistrzostwa Świata w Misie-patysie. W tym roku Mistrzostwa te obyły się po raz 34. W 2008 r. zaistniało ryzyko zakończenia organizacji corocznych Mistrzostw z uwagi na podeszły wiek organizatorów. Na szczęście zgłosili się chętni do przejęcia pałeczki – Oxford Spires Rotary Club, Misie-patysie zostały więc uratowane!

Początkowo zawody odbywały się na moście Little Wittenham w pobliżu miejscowości Dorchester on Thames. W 1984 r. dozorca śluzy, Lynn David, zauważył, że piesi przechodzący przez most bawią się w rzucanie patyczków i obserwowanie, który patyk pierwszy wypłynie po drugiej stronie. Podchwycił pomysł i zorganizował konkurs, z którego dochód został przekazany na cele charytatywne. Od tego czasu konkurs ten stał się corocznym wydarzeniem rozgrywanym w styczniu, a od 1997 r – w marcu. Jednak ani miejscowość, ani mostek nie wytrzymały naporu chętnych, dlatego też w 2015 r. Mistrzostwa zostały przeniesione nad rzekę Windrush do Witney w hrabstwie Oxfordshire. Termin zawodów przeniesiono na czerwiec. W Mistrzostwach biorą udział drużyny z całego świata.

Mistrzostwa świata w Misie-patysie. Źródło: pooh-sticks.com

 

ZASADY

Misie-patysie to gra dla dwóch lub więcej graczy. Zawodnicy stojący po jednej stronie mostku jednocześnie upuszczają patyczki do wody, zazwyczaj na ustalone hasło, i przebiegają na drugą stronę mostu. Wygrywa ten zawodnik, którego patyk jako pierwszy wypłynie pod mostkiem. Można też ustanowić punkt startowy wzdłuż brzegu rzeki i punkt mety w dalszym odcinku dołu rzeki, jednak wersja na moście jest, zdaje się, bardziej ekscytująca. Zabrania się rzucania patyczków, trzeba je upuścić do wody.

Gra jest ponoć lubiana wśród zuchów i harcerzy. A czy słyszeliście kiedykolwiek, żeby ktoś przy jej okazji śpiewał: Graj z nami w misie, w misie-patysie, w misie-patysie z nami graj?

 

MISIE-PATYSIE W WERSJI VARSAVSKIEJ

Postanowiliśmy sprawdzić, czy w Warszawie da się gdzieś zagrać w Misie-patysie. Któregoś razu Grupa Trzymająca Warszawskie blogi zorganizowała akcję Mosty, mostki, kładki…, przejrzenie postów pomogło nam zebrać informacje na temat możliwości przeprowadzenia gry. Oczywiście nie wszystkie mostki czy kładki mogliśmy brać pod uwagę, nie pod każdym płynie przecież woda. Po zrobieniu listy potencjalnych miejsc ruszyliśmy w trasę.

Do gry podchodziliśmy trzykrotnie i dopiero za trzecim razem udało się znaleźć mostek, na którym można było zagrać w misie-patysie.

 

PARK SKARYSZEWSKI

W Parku Skaryszewskim jest kilka mostków, jeden ładniejszy od drugiego, jednak woda praktycznie pod nimi stała, albo nawet nie dopływała – i to mimo kaskady. Gdyby nie stojące powietrze (siekierę można było spokojnie powiesić), spacer byłby całkiem przyjemny.

Misie-patysie

Misie-patysie

Misie-patysie Misie-patysie Misie-patysie

 

PARK MOCZYDŁO

W Parku Moczydło podobna sytuacja – wody albo za mało, albo stoi i jedyne, co po niej pływa, to kaczki. Jednak pogoda była znośniejsza, słońce już zachodziło, temperatura spadła,  spacerowało się więc o wiele przyjemniej. Przy okazji zapewniliśmy świeżą dostawę książek w bibliotece plenerowej.

Misie-patysie

Misie-patysie Misie-patysie

 Misie-patysie Misie-patysie

 

PARK SZYMAŃSKIEGO

Do Parku Szymańskiego poszliśmy głównie po to, żeby włożyć książki do biblioteki plenerowej, a okazało się, że na jednym z mostków da radę zagrać w Misie-patysie. Wypróbowaliśmy wszystkie mostki i tylko pod jednym płynęła woda. Pod resztą mostków woda tylko sprawiała wrażenie płynącej.

Misie-patysie

Za patysie posłużyły nam suche trawki, które znaleźliśmy przy brzegu. Zasada jest taka, że należy używać materiałów organicznych, w pełni biodegradowalnych, żeby nie zanieczyszczać wody. Trawka Varsa była pełna, a Savy – postrzępiona. 

Misie-patysieMisie-patysie

Misie-patysie Misie-patysie Misie-patysie Misie-patysie

A tak wyglądała jedna z naszych rozgrywek, graliśmy trzykrotnie. Niech Was nie zwiedzie to, który patyczek pierwszy dotknie tafli wody lub który spadnie bliżej mostku – to naprawdę o niczym nie świadczy. Nurt wody płata różne figle i nigdy nie wiadomo, który patyczek wypłynie z drugiej strony jako pierwszy. Zobaczcie, kto wygrał.

 

 

Bardzo przyjemnie było zagrać i chociaż przez chwilę poczuć się naprawdę beztrosko, bez myślenia o podatkach, cenach paliwa i stercie maili, które czekały na odpowiedź.

Wiecie, gdzie jeszcze w Warszawie można zagrać w Misie-patysie? Życzymy dobrej zabawy!

 

 

[1] Milne, A. A., Chatka Puchatka, Książka i Wiedza, Warszawa 1990, ss. 81-84.

 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on TumblrPin on PinterestEmail this to someonePrint this page

2 Responses

Zostaw Komentarz