Pomnik Ku Czci Pomordowanych w Praskich Więzieniach

wpis w: Pomniki, SEZON 3 | 2

W cyklu NA CO PATRZĄ WARSZAWSKIE POMNIKI mowa dziś będzie o Pomniku Ku Czci Pomordowanych w Praskich Więzieniach 1944–1956 ustawionym przy obecnej ul. Namysłowskiej 6, w miejscu, gdzie niegdyś mieściło się Więzienie karno-śledcze nr III w Warszawie, tzw. Toledo. Jako że traktujemy całą tę serię w sposób historyczno-kulturoznawczy, nie odrzucamy żadnego warszawskiego pomnika, ponieważ stanowi on część historii miasta, a nawet kraju. Chcielibyśmy w ten sposób odnieść się także do wpisu Marchevki, która niedawno podjęła ważną, acz trudną dyskusję na temat pomników, które bywają upamiętnieniem wydarzeń, o których z różnych względów nie wszyscy chcą pamiętać. Mając na uwadze uczucia osób bezpośrednio związanych z danymi wydarzeniami, chcielibyśmy zauważyć, że z biegiem lat zmienia się wartość kulturowa takiego pomnika, co również warto brać pod uwagę. Rzecz jasna nie da się zawsze do wszystkiego podejść na chłodno, bez emocji, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z tego typu pomnikiem, jak przedstawiony poniżej. Nie ośmielimy się pokusić o jakikolwiek komentarz, ponieważ nie mamy do tego żadnego prawa. Jesteśmy na to zdecydowanie za młodzi i nic tak naprawdę nie wiemy o tamtych czasach. Celem przedstawienia tła historycznego postanowiliśmy zacytować dr Irenę Grzesiuk-Olszewską, historyka sztuki. W opisie podane są też wypowiedzi innych osób, do których również podamy bibliografię.

pomnik ofiar pragi_1

AUTORZY: rzeźbiarz Dariusz Kowalski, architekt Sławomir Korzeniowski
OSŁONIĘCIE: 30 września 2001 r.
MATERIAŁ: rzeźba z brązu, pylony z granitu
WYMIARY: rzeźba wysokości ok 2,60 m, pylony ok. 7,5 m wysokości

TOLEDO

[1]Gdy 14 IX 1944 r. wojska sowieckie zajęły warszawską Pragę, w ślad za nimi pojawiły się odziały NKWD. Rozpoczęto się wyłapywanie elementu „podejrzanego”, uczestników zbrojnego podziemia niepodległościowego, żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sil Zbrojnych, wszystkich, których władza ludowa uznała za wrogów systemu i „ludu pracującego miast i wsi”. Osadzano ich w praskich aresztach i katowniach. Wśród nich za najcięższe uważano Karno-Śledcze Więzienie III przy ul. Ratuszowej 6, zwane przez więźniów: „na 11 listopada” albo „Toledo”. [więcej na temat więzienia Toledo] Egzekucji dokonywano w specjalnym bunkrze śmierci, następnie zwłoki chowano na terenie więzienia, w rowie, bez ubrania, na przemian układając śmiecie, wapno i ludzkie ciała. Dla zatarcia zbrodni na jednej ze zbiorowych mogił posadzono drzewa, na innej postawiono bloki mieszkalne.

Pomnik upamiętnia tysiące więzionych i około 200 straconych w latach 1944-1956 członków organizacji niepodległościowych, walczących o wolną Polskę. W tym miejscu było również więzienie dla kobiet. W latach 70. mur i budynek więzienny zburzono.

Inicjatywa postawienia pomnika wyszła od byłych więźniów politycznych. Realizacja trwała 8 lat, ponieważ trudno było zebrać odpowiednie fundusze. Ten pomnik, zdaniem Jadwigi Obrembalskiej, zaprzysiężonej łączniczki konspiracyjnej organizacji młodzieżowej „Skorpion”, więźnia i członka b. Komitetu Budowy Pomnika, miał wzbudzać nadzieję: „To było miejsce kaźni, ale i zwycięstwa. Ofiara tysięcy niepokonanych Polaków tu więzionych i straconych nie poszła na marne. Rzeźba przedstawia człowieka, który odniósł zwycięstwo, rozwalił mury więzienia”.[2]

Komitet Budowy Pomnika i Tablic pamiątkowych ku czci pomordowanych w Praskich Więzieniach powstał w 1993 r. Za patrona przyjął ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, więźnia politycznego okresu stalinowskiego, który był prześladowany za swoją nieugiętą postawę kapłana i Polaka.

W lutym 1995 r., na wniosek Komitetu Rada Gminy Warszawa Centrum podjęła uchwalę o wybudowaniu pomnika na terenie byłego Karno-Śledczego Więzienia Warszawa III Praga. Akt erekcyjny pomnika wmurowano 22 XI 1997 r. Pomnik stanął na terenie byłego więzienia. Zrekonstruowano fragment jego muru na oryginalnych fundamentach jako integralny element pomnika. Monument, który odsłonili byli więźniowie Toleda: Maria Kobierzycka (KS), płk Stanisław Borodzicz i mecenas Tadeusz Tomaszkiewicz, ma nie tylko przypominać wszystkich straconych w stolicy w latach 1944-1956, lecz także stanowić przestrogę dla przyszłych pokoleń.

Nina Sicińska-Zbrońska, opisując dzieje jednego z więźniów, którym był pilot Witold Teske – oficer wywiadu i kontrwywiadu NSZ, który do 1948 r. przekazywał na Zachód raporty o sytuacji w kraju, pisze: „Czołówkę katów w »Toledo« stanowili wyszkoleni przez NKWD sowieccy Żydzi o przybranych polskich nazwiskach: Jerzy Łobanowski (przyjaciel Humera, Światły, Różańskiego), Bronisław Szczerbakowski, Tadeusz Poddębski, […] o których Artur Sandauer był uprzejmy napisać swego czasu w »Polityce«, że »przyszli ze Wschodu, owiani chwałą munduru i ustanowili władzę ludową w Polsce«, za których nikt, jak dotąd narodu polskiego nie przeprosił”.[3]

Mecenas Tadeusz Tomaszkiewicz tak wspomina swój pobyt w więzieniu Toledo: „Koło mnie prowadzili do bunkra śmierci 13-letniego chłopca. Prosił o księdza. »Ja ci będę księdzem, ty sk…synu!« – wrzasnął oprawca i strzelił chłopcu w głowę. […] 30 czerwca 1945 r. prowadzili nas do pociągu do Wronek. Założyli nam niemieckie czapki. Więc z całych sił śpiewaliśmy partyzanckie piosenki, żeby ludzie wiedzieli kim jesteśmy”.[4]

Szef Urzędu do Spraw Kombatantów, Jacek Taylor, mówił podczas odsłonięcia pomnika: „To coś więcej niż odsłonięcie pomnika. Dziś jest też pogrzeb ofiar, które pochowano w tajemnicy i które przez 50 lat nie mogły się doczekać należytego pogrzebu”.[5]

Odsłonięcie pomnika poprzedziła Msza Święta i pochód ulicami warszawskiej Pragi kilkuset osób w zupełnej ciszy, na miejsce śmierci ich kolegów, w stalinowskim więzieniu. Relację z odsłonięcia pomnika nadała tylko TV Puls.

pomnik ofiar pragi_3

pomnik ofiar pragi_5

pomnik ofiar pragi_6

pomnik ofiar pragi_7

pomnik ofiar pragi_8

pomnik ofiar pragi_9

pomnik ofiar pragi_11

pomnik ofiar pragi_10

pomnik ofiar pragi_ 12

pomnik ofiar pragi_13

pomnik ofiar pragi_14

pomnik ofiar pragi_15

pomnik ofiar pragi_16

pomnik ofiar pragi_17

FORMA I TABLICE

Kontekstu historycznego nie zamierzamy komentować, ale dwa słowa na temat formy chcielibyśmy powiedzieć, ponieważ naprawdę robi wrażenie: więzień polityczny, mający na przegubach rąk zwisające kajdany, rozpycha pylony i rozrywa kratę, Jest wycieńczony i osłabiony. Na tablicy pamiątkowej czytamy, że było to miejsce tortur i straceń. Wyraz twarzy więźnia i cała sceneria jest naprawdę przejmująca. Dlaczego więc, dlaczego, dlaczego do stworzenia tablic wybrano czcionkę najmniej stosowną z możliwych? No, może gorsza byłaby tylko comic sans… Pomińmy milczeniem fakt, że na tablicy wkradł się błąd interpunkcyjny, ale ta czcionka jest po prostu nie do zniesienia! Słowa HOŁD, MĘCZENNICY, ZBRODNIA wyglądają, jak byśmy mieli do czynienia z komiksem. Tak, tak, wiemy, zaraz podniosą się głosy, że TAK WŁAŚNIE MIAŁO BYĆ, TAKI BYŁ ZAMYSŁ – to najlepsze wytłumaczenie na wszystko, usprawiedliwienie każdego pomysłu, nawet najbardziej niedorzecznego. Może i taki właśnie był zamysł, ale prawda jest taka, że jeżeli ktoś czuje się urażony, to coś jednak nie gra.

Na gruzach więzienia obecnie stoi nowy budynek. Mieszkańcy, zajęci codziennymi sprawami, być może nie myślą o tym, co to za miejsce, a może czasami sobie przypomną, wyglądając przez okno i spoglądając na postać więźnia? To właśnie jeden z tych przykładów, że życie płynie dalej, mimo wszystko.

PANORAMA

A na co spogląda więzień z (chlebowym?) krzyżem na piersi? Patrzy na ulicę, jadące samochody i autobusy, bloki, ma nawet skwer z drzewami. Czy ten widok daje mu jakąś nadzieję? Jakąkolwiek?

pomnik ofiar pragi_panorama dzien

pomnik ofiar pragi_panorama noc/kliknij, aby powiększyć/

Oby tak było.

PRZYPISY

[1] I. Grzesiuk-Olszewska Warszawska rzeźba pomnikowa, Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2003, ss. 227-229.

[2] MR, Męczennikom sprawy narodowej, Nasz Dziennik, 1 X 2001.

[3] N. Sicińska-Zbrońska Spod nieba na dno piekła. Historia Witolda Teske, Słowo, 3-5 I 1997.

[4] M. Chadaj Salwa Honorowa, Nasza Polska nr 41 z 9 X 2001, s. 15.

[5] JAK, Pogrzeb po 50 latach, Gazeta Stołeczna, 1 X 2001.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on TumblrPin on PinterestEmail this to someonePrint this page

2 Odpowiedzi

  1. Przeczytałam ten wpis wtedy, gdy mówiłam, że go przeczytam. Ale by skomentować, musiałam jednak nieco ochłonąć od zdarzeń w których brałam udział i teraz na spokojnie jeszcze raz przemyśleć.
    Droga Savo, miły Varsie. Pomnik w moim odczuciu dzisiaj jest nie tylko wspomnieniem tamtych wydarzeń, ale także symbolem dzisiejszego pędu. Wyrastając pośród blokowisk bohater monument jest tak samo nie zrozumany dziś, jak i wtedy. I wtedy niewielu obchodził los więźniów, z powodu systemu, tak i dziś mało kto się zatrzyma, mało kto przemyśli, zastanowi się. Nie mówię, aby nie zabudowywać terenów, bo gdybyśmy każdy dawny cmentarz, każde miejsce kaźni wygradzali, Polska byłaby jednym wielkim pobojowiskiem i obrazem rozpaczy, nie o to chodzi. Ale właśnie te pomniki – niejednokrotnie upamiętniające niechlubne wydarzenia z historii, wielokrotnie nie powinny być traktowane „ku pamięci” a – „ku przestrzodze”.

    • Bardzo dziękujemy za podzielnie się pięknymi, dogłębnymi przemyśleniami.

      Dobrze by było, żeby te miejsca „ku przestrodze” były bardziej zadbane, bo co z tego, że wyznaczony jest jakiś opiekun, skoro miejsce leży odłogiem i przypomina bardziej wysypisko śmieci niż pomnik…

Zostaw Komentarz