Van Gogh Alive w Warszawie

wpis w: SEZON 2, Wystawy | 12

Otwarcie wystawy Van Gogh Alive – The Experience w Centrum Wystawowym przy Stadionie Narodowym zbiegło się z tragicznymi wydarzeniami w Paryżu, co dodatkowo spotęgowało smutek i dramatyzm wyzierający niemal zza każdego dzieła, jakie wyszło spod pędzla artysty. Dzisiejszy świat potrzebuje ciągłych zmian, pogoni za nowością, przeżywania nowych doświadczeń. Dlatego też przekaz multimedialny staje się nieodłączną częścią nie tylko naszego codziennego życia, ale również poziomów takich jak kultura i sztuka. Zapewne nie każdemu to odpowiada, jednak trudno przewidzieć, czy znajdzie się ktoś, na kim nie zrobi wrażenia ponad 3000 dzieł przedstawionych na 40 wielkoformatowych ekranach… Jedyny sposób, aby poznać życie, to kochać wiele rzeczy” – powiedział Vincent van Gogh. Jako że mieliśmy serdecznie dosyć chorowania i ciągle jesteśmy głodni nowych wrażeń, postanowiliśmy sami przetestować, jak podziała na zmysły wystawa, którą zachwyca się pół świata, i która wreszcie zawitała do Warszawy. Czy warto było wydać 60 zł na bilet?

vangoghalive vs

MĘCZENNIK AWANGARDY

Życie van Gogha było krótkie (żył tylko 37 lat) i przepełnione ciężkimi, gorzkimi epizodami. Ciągle się miotał, nie mógł znaleźć swojego miejsca. Za życia, jak to często bywa, nie był doceniony jako artysta, na dwa lata przed śmiercią sprzedał raptem jeden obraz – Czerwoną winnicę –  za 400 franków. Był epileptykiem, cierpiał na psychozę maniakoalno-depresyjną, w ataku szału zmasakrował sobie ucho, popadł w konflikt z Paulem Gauguinem, trafił do szpitala psychiatrycznego. Nie miał z czego żyć, cierpiał nędzę i głód, jego listy przepełniały opisy paranoicznych wizji, popadał w stany halucynacyjne, dręczyło go poczucie śmierci. Nawet w żółtym kolorze, który tak sobie upodobał i który miał być promykiem jasności w jego mrocznym świecie, doszukiwano się objawów szaleństwa, a naparstnica, którą pod koniec XIX wieku leczono epilepsję, miała ponoć wpłynąć na trwałe uszkodzenie siatkówki oka. Depresyjne stany doprowadziły go wreszcie do śmierci. Nawet tu dopadł go niefart. Nie trafił w serce i umierał dłużej niż zapewne sam założył. Nie doczekał czasów, w których jego obrazy warte są dziesiątki milionów dolarów i zachwyca się nimi cały świat, a sam van Gogh uważany jest za geniusza. Zapłacił zaiste bardzo wysoką cenę.

Nie umiał porozumiewać się z ludźmi za pomocą słów. Odtrącony został zarówno przez duchowieństwo, jak i kobietę, której się oświadczył, nie miał więc możliwości spełnić się ani w roli kapłana, ani w roli męża, ale znalazł inny sposób na przekazywanie swoich uczuć i myśli – malarstwo, które stało się jego wstrząsającym testamentem. I właśnie owo dziedzictwo udostępnia nam wystawa Van Gogh Alive w całkiem innowacyjnej odsłonie.

VAN GOGH ALIVE

Na początek zaznajamiamy się z tragiczną biografią artysty oraz krótkim opisem jego najsłynniejszych dzieł. Nie są to standardowe, suche informacje, jakie znaleźć możemy w albumach o sztuce, ale ukazanie całego kontekstu powstania konkretnego obrazu. Znakomity pomysł przedstawiony w interesujący sposób. Trzeba również podkreślić, że każda z plansz była bardzo dobrze oświetlona. Wszystkie opisy są po polsku i angielsku.

van gogh alive tablice

POKÓJ W ARLES

Tuż przed wejściem na główną salę multimedialną na zwiedzających czeka niesamowita niespodzianka – inscenizacja obrazu Pokój van Gogha w Arles. Był to ponoć ulubiony obraz Vincenta. Powstały aż trzy jego wersje olejne oraz dwa szkice umieszczone w listach. Obrazy są do siebie bardzo podobne, jednak różnią się w kilku szczegółach. Skrzywiona perspektywa oraz zniekształcenia przedmiotów sprawiły, że obraz stał się jednym z bardziej rozpoznawalnych i kojarzonych z van Goghiem. Aranżacja była fantastyczna!

pokoj van gogha w Arles porownanie

SALA MULTIMEDIALNA

Następnie przechodzimy do sali, której zastosowano technologię SENSORY4. Praktycznie całą powierzchnię zajmują olbrzymie ekrany –  stoją przy ścianach, podwieszone są pod sufitem, a nawet zostały umieszczone na podłodze. Mają różne kształty i wielkości. W wielu punktach sali ustawiono pufy i kanapy, zwiedzający mogą usiąść i obserwować spektakl z różnych perspektyw. Bo chyba inaczej nie można tego nazwać, jak właśnie spektaklem. Ogromne ekrany otaczają nas ze wszystkich stron – na nich obserwujemy symfonię kolorów, a dodatkowo z głośników upajać się możemy symfonią dźwięków. To naprawdę jest coś, z czym do tej pory nie mieliśmy okazji się zetknąć.

Gdy na 40 ekranach o różnych kształtach i rozmiarach, ustawionych lub zawieszonych pod różnym kątem pojawia się nagle jeden obraz lub jego fragmenty, to z wrażenia aż wstrzymujemy oddech!

van gogh alive gwiezdzista noc 2van gogh alive gwiezdzista noc 1van gogh alive 2van gogh alive 3van gogh alive 4van gogh alive 6van gogh alive 5van gogh alive 7van gogh alive9

Zbliżenia na szczegóły ukazane w ogromnym powiększeniu sprawiają, że widać dosłownie każde pociągniecie pędzla. Pokaz podzielony jest na miejsca, w których Vincent spędził życie. Etapy te są silnie powiązane ze stanami emocjonalnymi artysty, które oddał w swoich obrazach. Podkład muzyczny, stanowiący tło do prezentowanych dzieł, został bardzo dobrze dobrany i dopasowany. Jakość dźwięku jest znakomita, wyczuwa się aż drżenie podłogi przy mocnych uderzeniach, jednak nie radzimy siadać w pobliżu głośników, bo może być zwyczajnie za głośno. Spektakl się zapętla, gdy kończy się opowieść o życiu i twórczości van Gogha, bez chwili przerwy rozpoczyna się następna tura. Jest to dobre rozwiązanie, bo gdyby nagle ekrany się zaciemniły i gdyby włączono światła, cała magla ulotniłaby się niczym przy pęknięciu mydlanej bańki. W ten sposób można obejrzeć spektakl nawet kilka razy. My zrobiliśmy dwie tury z dwóch całkiem różnych punktów sali i trzeba przyznać, że odbiór był całkowicie inny.

BILETY

No cóż, bilety nie należą do najtańszych. Cennik przedstawia się następująco:

van gogh alive cennik

Bilet można kupić w kasie na miejscu lub internetowo TUTAJ, z określeniem godziny zwiedzania.

Niestety ulga nas nie obejmuje, mimo że jesteśmy studentami, dodatkowo wybraliśmy się w weekend, więc za jeden bilet zapłaciliśmy 60 zł. Czy było warto?

WRAŻENIA

Oczywiście trudno nam oceniać, jak kompleksowym i trudnym wyzwaniem jest organizacja tego typu wystawy oraz jej wielomiesięczne utrzymanie, jednak 60 zł wydaje nam się ceną dość wysoką. Ale nie żałujemy, bo to było przeżycie nieporównywalne z żadnym innym. Zmysły zostały poruszone, a wręcz szalały. Szczerze powiedziawszy z chęcią wybralibyśmy się ponownie, kto wie, może jeszcze się uda, bo wystawę można zwiedzać do 14 lutego 2016 roku. Może nie najszczęśliwszy jest to okres, bo jednak środek jesieni i zima w Polsce niezbyt zachęcają do wystawienia nosa na zewnątrz, zwłaszcza, że Centrum Wystawowe nie było jakoś szczególnie mocno ogrzane (być może ze względu na elektronikę?) Nie wiemy, jak to będzie zimą, ale zamiast narzekać, można po prostu wejść na salę w kurtce albo wcześniej pomyśleć o dodatkowym swetrze.

Przy kasie ustawiono witrynę z gadżetami nawiązującymi do twórczości van Gogha, zdecydowaliśmy się na zakładkę do książki (5 zł), na pamiątkę udziału w wystawie. Ulubionym obrazem Savy jest Gwiaździsta noc i taki też motyw jest na zakładce.

van gogh gwiazdzista nocvan gogh alive zakladka

PO WYSTAWIE

Gdy wyszliśmy z Centrum Wystawowego i spojrzeliśmy na Stadion Narodowy, ogromne wrażenie zrobił na nas wyświetlający się napis PARIS.

stadion narodowy napis parisźródło: tvnwarszawa.tvn24.pl

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Most Śląsko-Dąbrowski, Torwar czy PKiN podświetlone były kolorami francuskiej flagi.

pkin flaga francji 14_11Dodatkowo potęgowało to nostalgiczny nastrój dziwnej pustki, która ponownie ogarnęła świat. O wystawie można by pisać i pisać, ale po co? Żadne słowa ani nawet zdjęcia nie oddadzą tego, co przeżyjemy, doświadczając całego spektaklu naszymi zmysłami osobiście. To po prostu trzeba zobaczyć, odsłuchać, poczuć. Nikt nam przecież nie może dyktować, co mamy czuć i jak odbierać dany przekaz.

W żadnym wypadku.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on TumblrPin on PinterestEmail this to someonePrint this page

12 Odpowiedzi

  1. Artysta wart poznania! Wystawa dogłębnie pokazuje twórczość malarza w multimedialnej formie. Połączenie obrazu i dźwięku robi piorunujące wrażenie. Polecam wszystkim laikom i tym bardziej wtajemniczonym.

  2. Hello, My name is Tania Price, I am the Creative Director of Grande Exhibitions and the Creator of Van Gogh Alive. Thank you for your wonderful review of our Exhibition. I am glad you enjoyed the Experience.

    Kind Regards

  3. Faktycznie, prawdziwa uczta dla zmysłów! Pobudza wyobraźnię, skłania do refleksji i zachęca żeby samemu zacząć interpretować obrazy malarza. Genialne!

  4. Van Gogh Alive – fantastyczna wystawa. Prawdziwa magia – świetliste kolory migoczące w rytm muzyki umożliwiają dosłowne wchłanianie obrazów malarza. Niesamowite przeżycia w cenie biletu, warto się wybrać :-)

  5. Joanna Pechowiec

    Wczoraj byłam na wystawie i bardzo mi się podobała. Cała twórczość van Gogha ujęta została w nowoczesnej formie, dzięki czemu wiedza o obrazach, zastrzeżona głównie dla ekspertów, dostępna jest teraz dla wszystkich! Każdy może z bliska przyjrzeć się obrazom i zrozumieć styl malarski van Gogha. Co ważne, wystawa jest także fajną lekcją dla dzieci, które w przystępny sposób mogą przyswajać znajomość sztuki od najmłodszych lat.

Zostaw Komentarz