74. rocznica Powstania Warszawskiego

Do sierpnia przypisaliśmy lata 80. w cyklu VarSavskie Dekady, jednak sierpień, wrzesień i początek października rządzą się, jak wiadomo, swoimi prawami, a ma to oczywiście związek z Powstaniem Warszawskim, dlatego ten wpis dodajemy także do archiwum lat 40. W 2018 roku przypada 74. rocznica Powstania Warszawskiego. Postanowiliśmy przyłączyć się do uroczystości, zwłaszcza w tak wyjątkowym roku, w którym Polska świętuje stulecie odzyskania niepodległości!

74. rocznica Powstania Warszawskiego


2018 – WAŻNY ROK

W rocznicowym roku odzyskania niepodległości przez Polskę warto przyłączyć się do świętowania – i to na rozmaite sposoby.

Można na przykład porozmawiać z dziećmi o tym, jak ważny był to moment dla kraju, w którym żyją. Warto też uprzedzić dzieci, co dzieje się podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, żeby nie dochodziło do scen, które miały miejsce w Muzeum Powstania Warszawskiego, o czym za chwilę. Trudno rozmawiać z dziećmi o wojnie, Powstaniu i śmierci? Oczywiście. Ale są pomoce, z których każdy rodzic i opiekun może skorzystać – jest ich już wiele na rynku wydawniczym, na szczególną uwagę zasługuje seria książek wydanych przez Wydawnictwo Literatura w koedycji z Muzeum Powstania Warszawskiego.

Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie?

Asiunia Joanna Papuzińska

Historia małej Asiuni, dla której wojna zaczęła się tuż po jej piątych urodzinach, gdy pewnej nocy znikła mama i cały dom. Trzeba było iść spać do cudzego domu, gdzie zamiast mamy była obca pani, obce meble i trzeba było pić mleko z cudzego kubeczka, zamiast z tego co zawsze. Asiunia bardzo uważnie obserwuje świat i stara się jak najwięcej zrozumieć, choć przecież dla tak małej dziewczynki jest to strasznie trudne.


Czy wojna jest dla dziewczyn? Paweł Beręsewicz

Historia małej Elki, którą pewnego dnia zaskoczyła II wojna światowa i bardzo popsuła jej dzieciństwo. Piaskowe kulki zamieniły się w groźne bomby, tatę wezwały ważne sprawy i w ogóle nie chciały wypuścić, a mama-lekarka to już naprawdę prawie nie mogła wyjść z pracy. Elka uczy się uważać na słowa. Radzić sobie, nie beczeć. I nawet robić opatrunki! I dochowywać najprzeogromniejszych tajemnic! A przecież jest tylko małą dziewczynką i nie powinna dźwigać tak wielkich ciężarów


Zaklęcie na „w” Michał Rusinek

Historia małego Włodka, któremu pewnego roku kończą się wakacje, a zamiast szkoły – zaczyna wojna. Chłopiec nie bardzo wie, czym ona jest, ale ponieważ dorośli mówiąc o niej, ściszają głos, domyśla się, że to zaklęcie jakiegoś złego czarnoksiężnika. Zaklęcie, które sprawia, że ze świata znikają kolory i staje się czarno-biały…

Wojna to zaklęcie, które powoduje, że przestajemy widzieć kolory. Widzimy tylko ludzi białych i czarnych, przyjaciół i wrogów, dobrych i złych. Nie interesuje nas, jacy są naprawdę. Nie chcemy z nimi rozmawiać. Nie widzimy, jak bardzo są do nas podobni. I przez to przegrywamy. Wojna jest przez to zawsze przegrana, dla obu stron.


Wieczór Warszawskiej Środy moglibyśmy poświęcić na poznanie którejś z interpretacji Pamiętnika z Powstania Warszawskiego Mirona Białoszewskiego, np. w wykonaniu Krystyny Jandy. Jest to  zapis ze spektaklu stworzonego z okazji 70. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Spektakl był wystawiany między 1 a 5 sierpnia 2014 r. w Sali pod Liberatorem Muzeum Powstania Warszawskiego. Muzykę skomponował Jerzy Satanowski do słów Mirona Białoszewskiego.



Możemy wybrać się do biblioteki osiedlowej i sprawdzić, co znajdziemy na półkach o tematyce wojennej i powstańczej. Wypożyczalnia dla Dorosłych i Młodzieży nr 91 przy ul. Chłodnej 11 oferuje rozszerzony zakres literatury historycznej, ze szczególnym uwzględnieniem tematyki dotyczącej historii II wojny światowej, historii Polski oraz liczne varsaviana. Kilka książek o tematyce powstańczej polecaliśmy TUTAJ.

Książki o Powstaniu Warszawskim

Warto też przejrzeć zasoby e-sklepu Muzeum Powstania Warszawskiego, w którym znajdziemy między innymi płytę DVD z zapisem wspomnianego wyżej spektaklu z udziałem Krystyny Jandy.

Możemy także obejrzeć filmy o tematyce wojennej i powstańczej, np. Po apokalipsie – film w technologii VR lub Miasto ruin, wyświetlane w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Ale przede wszystkim możemy aktywnie przyłączyć się świętowania, wystarczy przejrzeć informatory i strony poświęcone obchodom rocznic i wybrać interesujące nas uroczystości.

 

74. ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO – INFORMATOR


GODZINA W – MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

Co roku wybieramy inne miejsce, aby uczcić 1 sierpnia o 17:00 Godzinę „W”. W zeszłym roku wybraliśmy się pod Pomnik Drzewa Pawiackiego, gdzie spotkaliśmy byłych więźniów Pawiaka, a wśród nich por. weterana Leszka Zabłockiego, o którym pisaliśmy w dwóch częściach: Spotkanie z bohaterem oraz Nie sposób zapomnieć.

W tym roku postawiliśmy wybrać się do Muzeum Powstania Warszawskiego, gdyż uznaliśmy, że przynajmniej raz wypada się tam pojawić w tym szczególnym dniu. Mieliśmy nadzieję, że to będzie wzruszające przeżycie, które zapamiętamy na długo. Zapewne by takie było, gdybyśmy zdecydowali się zostać na zewnątrz budynku, serce jednak pokierowało nas do wewnątrz i to był ogromny błąd. Tuż po przekroczeniu progu muzeum, zanim jeszcze zdążyliśmy się zorientować, czy w tym dniu obowiązywały bilety wstępu, pracownik dosłownie wrzasnął na nas, żądając biletów. Spojrzeliśmy na niego, zdumieni jego nieprzyjemnym tonem, bo w takim dniu doprawdy nie wypadało tak się wydzierać. Zakupiliśmy bilety, ale w jednej chwili odechciało nam się całego świętowania. Wewnątrz było sporo osób, jednak nie było tłumów, w oczekiwaniu na Godzinę „W” spokojnie można było przemieszczać się między eksponatami i obejrzeć te, które ominęliśmy podczas poprzedniej wizyty w muzeum.

Przed budynkiem koło muru uroczystości związane z godziną „W” przebiegły spokojnie, dostojnie i pięknie. TUTAJ można obejrzeć relację. A chcecie wiedzieć, co działo się wewnątrz muzeum? Syreny alarmowe o 17:00 zastały nas na piętrze, gdzie była spora grupka osób. Większość z nich stanowili turyści i to na dodatek cudzoziemcy. Gdy zaczęły wyć syreny, zdezorientowani ludzie nie wiedzieli, co się dzieje. Zaczęli się nerwowo przemieszczać i pytać, czy trzeba się ewakuować z budynku. To było po prostu… tragiczne. Zamiast w skupieniu i zadumie przeżyć minutę ciszy, wspominając Bohaterów Powstania Warszawskiego, zmuszeni byliśmy obserwować zdezorientowanych cudzoziemców, którzy nie mieli pojęcia, jaka gratka im się przytrafiła, że przeszli zwiedzić Muzeum Powstania Warszawskiego akurat 1 sierpnia w okolicach godziny 17:00. To było wręcz nie do opisania i bardzo żałuję, że nie nagrałam tego momentu, byłby dowód na fatalną organizację w muzeum! Nie wiem, jaką wiedzę na temat tradycji obchodów wybuchu Powstania mają obcokrajowy, nie wiem też, co napisane jest w przewodnikach w ich języku – ewidentnie nie mają żadnej, a przewodniki milczą na temat tego, dlaczego 1 sierpnia o 17:00 całe miasto przystaje. Widać nie mieli okazji obejrzeć filmu There is a city… Jednak samo muzeum mogło po prostu lepiej to zorganizować. Wystarczyło wywiesić informacje, co to był za dzień i co będzie miało miejsce o godzinie 17:00 – nie tylko po to, aby zwiedzający mogli wspólnie z warszawiakami przeżyć ten ważny moment, ale także po to, aby zachwali spokój i wiedzieli, że nie dzieje się nic złego, a syreny alarmowe nie wzywają do ewakuacji budynku. Można było rozdać ulotki przy wejściu, wywiesić plakaty informacyjne albo chociaż chwilę przed tym wydarzeniem przez głośniki ostrzec o tym, co się będzie działo – przynajmniej w języku angielskim. Nic z tych rzeczy nie miało miejsca i obcokrajowcy czuli się zagubieni, a my – rozczarowani zepsuciem chwili, na którą czekaliśmy cały rok.

Rozgoryczeni i zbulwersowani podeszliśmy do jednego z pracowników z pytaniem, dlaczego tak to wszystko wyglądało – dlaczego kazali sobie zapłacić 50 zł za wstęp (2 x 25 zł bilet normalny), a nie zadbali o to, żeby nie tylko na zewnątrz budynku, ale i w środku Godzina „W” przebiegła w godnej atmosferze. Z wyrazem znużenia na twarzy pracownik spojrzał na nas i zapytał obojętnym tonem: „Ale czego państwo ode mnie oczekują?” A więc jeszcze raz cierpliwie wyjaśniliśmy, co się działo na piętrze i zwróciliśmy uwagę na niedostatki w organizacji. Jako że pan po prostu stał, patrzył i nic nie mówił, zapytałam go, czy w ogóle zależy mu na tym, jak to wszystko przebiega, czy po prostu tylko tu pracuje. „Ja tylko tu pracuję” – usłyszałam. Powiedziałam więc, że szkoda było tych 50 zł, które mogliśmy wpłacić na jakąś fundację, odwróciliśmy się na pięcie i wyszliśmy z muzeum, zniesmaczeni do granic. Szczerze powiedziawszy, chciało mi się płakać i to bynajmniej nie dlatego, że była to 74. rocznica Powstania Warszawskiego.

Dziś rano, czyli 2 sierpnia 2018 roku, wystosowałam list do Muzeum Powstania Warszawskiego, w którym opisałam zaistniałą sytuację. Przy okazji wczoraj otrzymaliśmy zapewnienie od pewnej pani, którą poznaliśmy w czasie uroczystości w Parku Powstańców Warszawy i której opowiedzieliśmy, co się wydarzyło w Muzeum Powstania Warszawskiego, że również zgłosi sprawę do odpowiednich osób. My jesteśmy jedynie mieszkańcami Warszawy i nie mamy zbytnio możliwości zrobić coś więcej poza formalnym protestem, ale ta osoba może więcej, liczymy więc na jej zaangażowanie.

74. rocznica Powstania Warszawskiego 74. rocznica Powstania Warszawskiego


WOLNOŚĆ ŁĄCZY – AKCJA SPOŁECZNA W MIEJSCACH PAMIĘCI

Po niezbyt udanym starcie obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego postanowiliśmy pojechać do Parku Powstańców Warszawy, ponieważ tam atmosfera zawsze sprzyja zadumie, po drodze chcieliśmy jednak przyłączyć się do akcji „Wolność łączy”, w czasie której – podobnie jak w zeszłym roku – wolontariusze Muzeum Warszawskiego i harcerze mieli pełnić służbę przy miejscach pamięci na terenie całego miasta. Uczestnicy akcji otrzymywali od wolontariuszy wpinki z symbolem Polski Walczącej, a harcerze opowiadali o znaczeniu owego symbolu oraz o danym miejscu pamięci. Więcej na temat Powstańczych Miejsc Pamięci można znaleźć w przewodniku WOLA 1944.

74. rocznica Powstania Warszawskiego

74. rocznica Powstania Warszawskiego

Chcieliśmy odwiedzić kilka tych, które znajdują się na trasie między muzeum a parkiem. W miejscach tych spotkaliśmy legionistów, którzy jechali praktycznie tą samą trasą i w każdym z miejsc pamięci zapalali znicze w barwach klubu Legia Warszawa. Przy jednej z tablic spotkaliśmy też grupę harleyowców – ubrani byli w skórzane kurtki, a motocykle zaparkowali nieopodal miejsca pamięci. Wyglądali fantastycznie i naprawdę robili wrażenie!


OKOPOWA 33 – Głaz z tablicą upamiętniającą walki powstańcze Zgrupowania AK Radosław na Woli

74. rocznica Powstania Warszawskiego

Tablicę odsłonięto w 1994 roku. Przed godz. „W”, 1 sierpnia, w rejon cmentarzy wolskich przybyły stosunkowo nieźle uzbrojone oddziały „Kedywu” ppłk. Jana Mazurkiewicza „Radosława”, stanowiące osłonę Komendy Głównej AK. Z elitarnych oddziałów „Kedywu” powołano Zgrupowanie „Radosław”. Tworzyły je: Brygada „Broda 53”, której największą jednostką bojową był Batalion „Zośka”, oraz bataliony „Czata 49”, „Miotła”, „Parasol” i „Pięść”, liczące w sumie około dwa tysiące dwieście osób. W trakcie Powstania jednostka powiększyła się o inne oddziały, m.in. batalion zapasowy „Igor” oraz kompanię Kolegium „A”. Powstańcom z „Radosława” udało się opanować ulicę Okopową aż do Stawek, wraz z pobliskimi cmentarzami. Przy ulicy Okopowej 41 mieściła się kwatera dowództwa zgrupowania. Zdobyto szereg ważnych obiektów, m.in. szkołę przy ulicy św. Kingi, fabrykę Pfeiffera i zakłady firmy Telefunken, magazyny mundurowe i żywności na Stawkach, a także obóz koncentracyjny przy ulicy Gęsiej, skąd uwolniono 348 Żydów. Od 5 sierpnia główny ciężar obrony Woli spoczął na Zgrupowaniu „Radosław”. W ciągu kolejnych dni nasilał się niemiecki napór na pozycje zgrupowania, wspierany dodatkowo działaniem lotnictwa. Cmentarze przechodziły kilkakrotnie z rąk do rąk. Szczególnie ciężkie walki toczyły się w dniach 8-11 sierpnia. Wobec przewagi nieprzyjaciela 11 sierpnia oddziały ppłk. „Radosława” z ciężkimi stratami wycofały się w kierunku ulicy Stawki. Powstanie na Woli upadło.

Przewodnik po miejscach pamięci Wola 1944, s. 28.


WOLSKA 40 – Głaz upamiętniający walki powstańcze żołnierzy z 1 kompanii Batalionu Parasol o utrzymanie młyna i Pałacyku Michla

74. rocznica Powstania Warszawskiego

Kamień odsłonięto w 2006 roku. Przy ulicy Wolskiej 40 znajdował się nieistniejący już dziś Pałac Michlera, znany także jako Pałacyk Michla. Był to jednopiętrowy budynek w stylu neosecesyjnym.W głębi posesji mieściły się magazyny i młyn parowy. W czasie Powstania Warszawskiego pałacyk wraz z sąsiednimi budynkami stał się terenem ciężkich walk Batalionu „Parasol”. Placówki broniło siedemnastu żołnierzy pod dowództwem sierż. pchor. Janusza Brochwicz-Lewińskiego „Gryfa” oraz Powstańcy z plutonu „Narocz”. Rankiem5 sierpnia ulicą Wolską ruszyło natarcie piechoty niemieckiej. Obrońcy pałacyku kilkakrotnie odpierali ataki nieprzyjaciela wspierane czołgami. Placówki nie udało się utrzymać. W godzinach popołudniowych obrońcy zostali zmuszeni do opuszczenia budynków i terenu młyna.

A oto jak moment ten zapamiętał Janusz Brochwicz-Lewiński „Gryf ”: Czwartego dnia wieczorem, w salonie na górze, zrobiliśmy sobie wieczorynkę. Był to wieczór poświęcony rozrywce. Zebraliśmy się wszyscy, mieliśmy dużo gości ok. 40 osób. Łączniczki, sanitariuszki, moja grupa szturmowa i dowódca kompanii „Rafał”. Był też podchorąży Ziutek, mój dobry kolega. Tego wieczora usiadł przy pianinie Bernstein i napisał słowa i melodię piosenki pałacyk Michla. Zaczęliśmy ją wszyscy śpiewać. Ta piosenka stała się naszym ulubionym hymnem. Przesiedzieliśmy ten wieczór do późnych godzin nocnych w bardzo pięknej i towarzyskiej atmosferze. Mieliśmy kanapki, trochę wina, które zdobyliśmy na Niemcach. Ten dzień skończył się dobrze, ale następny 5 sierpnia rozpoczął się już o 6:00 rano.

Przewodnik po miejscach pamięci Wola 1944, s. 49.


Pałacyk przeszedł do legendy Powstania w piosence Pałacyk Michla napisanej przez żołnierza Batalionu „Parasol”, plut. pchor. Józefa Szczepańskiego „Ziutka”. Piosenka ta jest często śpiewana podczas koncertu Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki.


WOLSKA RÓG REDUTOWEJ – Obelisk poświęcony pamięci lotników RAF, niosących pomoc powstańczej Warszawie

74. rocznica Powstania Warszawskiego 74. rocznica Powstania Warszawskiego

Kamień wraz z tablicą stanął w miejscu, gdzie odnaleziono szczątki rozbitego w nocy z 14 na 15 sierpnia 1944 roku brytyjskiego samolotu – Halifax JN-926 „O”.
Pomnik odsłonięto w 52. Rocznicę Wybuchu Powstania Warszawskiego. Materiał kamienny pochodzi z dawnego Pomnika Lotnika, zniszczonego przez Niemców w 1944 roku. W nocy z 14 na 15 sierpnia 1944 Niemcy zestrzelili nad Warszawą trzy samoloty alianckie. Jeden z nich – Halifax JN-926 „O” ze 148. Dywizjonu Bombowego RAF rozbił się w rejonie ulic Wolskiej i Redutowej. Z siedmioosobowej załogi czterech lotników spoczywa na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie: Sgt Robert S. Darling, Sgt Roland R. E. Hartog, Sgt Thomas Law, Sgt Peter R. Roots.. Piloci i nawigator przypuszczalnie dostali się do niewoli. „Australijski pilot P/O Casey wystartował Halifaxem JN-926 „O” o godz. 19.38 na swą drugą z kolei operację do Warszawy, ale już z niej nie wrócił. Samolot został zestrzelony przez artylerię nad miastem, o czym meldowały po powrocie załogi, i jest – przypuszczalnie tym samolotem, o którym gen. Bór informował Hańczę: (…) uszkodzony odleciał na zachód (…). Załoga Liberatora EV-838 „H” Maj. Urry’ego widziała, jak spadał o godz. 00.59 na zachód od pl. Napoleona” – pisał w książce „Lotnicze wsparcie Armii Krajowej Kajetan Bieniecki”.

Po upadku Powstania Warszawskiego Jerzy Sienkiewicz ps. Brenner wychodził z Warszawy ul.Wolską: „Schyliłem się i podniosłem łuskę z karabinu maszynowego angielskiego, która pękła w czasie pożaru samolotu. Stąd wiem, że Halifax, a nie Liberator – bo te samoloty miały inny kaliber karabinów maszynowych. Lotnicy leżeli na początku po prawej stronie, niedaleko wałów. Samolot był potrzaskany, ale cały, tak jakby klapną w poprzek Wolskiej. Był nadpalony. Niemcy odgarnęli tylko jego części na prawo i lewo, a myśmy przechodzili przez ten samolot w środku. Silniki miał ustawione na północ w stronę kościoła.”

Przewodnik po miejscach pamięci Wola 1944, s. 64.


PARK POWSTAŃCÓW WARSZAWY

Park Powstańców Warszawy leży między Redutową, Wolską, Sowińskiego i murem cmentarza. W parku nadal można spacerować wśród instalacji „Zachowajmy ich w pamięci”, na którą składa się dziewięćdziesiąt sześć podświetlanych słupów z nazwiskami niemal 60 000 osób, które zginęły w czasie Powstania Warszawskiego. Tworzą one przepiękną aleję prowadzącą do pomnika „Polegli-Niepokonani”.

O park, aleję, wystawę i przeniesienie placu zabaw była nie tylko burza, ale wręcz wojna. Okoliczni mieszkańcy, a wśród nich potomkowie Powstańców, mieli pretensję o to, że zabiera się im miejsce wypoczynku jedynie po to, aby postawić kolejną izbę pamięci. Twierdzą, że Powstańcy nie walczyli po to, aby im stawiać pomniki na każdym kroku – o wiele bardziej przydadzą się place zabaw i plenerowe siłownie. Zapewne tak, ale czy muszą się one znajdować tuż za murem cmentarzy? Zanim wyda się pochopnie pieniądze z budżetu partycypacyjnego, warto najpierw się zastanowić nad lokalizacją miejsca rekreacji.

Cmentarz Powstańców Warszawy został otwarty 25.11.1945 r. Zlokalizowany jest on przy ul. Wolskiej 180. Zajmuje 1,5 ha powierzchni. Odbywały się tam pochówki osób poległych w czasie Powstania Warszawskiego, które zostały ekshumowane z ulic i placów Warszawy. Pochówki trwały do początku lat 50. 6.08.1946 r. odbył się największy pogrzeb, gdy na cmentarz przywieziono 4 tony prochów osób zamordowanych i spalonych w pierwszych dniach Powstania, mieszczących się w 117 trumnach. Spoczywa tu 104-105 tysięcy osób w 177 zbiorowych mogiłach oraz w kurhanie. Szacuje się, iż na cmentarzu tym znajduje się 12 ton prochów (w innych opracowaniach jest mowa o 20 tonach), co odpowiada liczbie około 50 tys. osób. Cmentarz Powstańców Warszawy jest największą nekropolią ludności cywilnej. Zdecydowana większość pochowanych to N.N. (nomen nescio – niewiadomego imienia). Znane jest tylko 3696 nazwisk. Można je odnaleźć w Elektronicznej Księdze Cmentarza Powstańców Warszawy.

Przez kilkanaście lat znajdował się w stanie skrajnego zaniedbania. […] Do budowy cmentarza w obecnym wystroju przystąpiono w początkach lat sześćdziesiątych według projektu artysty rzeźbiarza Tadeusza Wyrzykowskiego.  W 1973 r. w obrębie mogiły kryjącej prochy około 50 tysięcy osób wzniesiony został pomnik Polegli Niepokonani autorstwa artysty rzeźbiarza prof. Gustawa Zemły. W 60. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego w 2004 r. od strony ul. Wolskiej ustawiono kamienny blok z informujący napisem „Cmentarz Powstańców Warszawy” oraz znakiem Polski Walczącej. […] W 1995 r. Cmentarz Powstańców Warszawy został wpisany do ewidencji zabytków, a w 2012 r. został wpisany do rejestru zabytków.

Wojciech Dąbrowski – Miejsca pamięci: Cmentarz Powstańców Warszawy po renowacji


Do parku wróciliśmy po zmroku, żeby obejrzeć wystawę w pełnej krasie.

74. rocznica Powstania Warszawskiego 74. rocznica Powstania Warszawskiego

W parku poznaliśmy osiemdziesięciosześcioletniego druha Tadeusza, który działał w Szarych Szeregach. Podeszliśmy do niego, żeby uścisnąć mu dłoń i podziękować. Okazał się niezwykle sympatycznym, przemiłym człowiekiem, który nie chciał, aby mówiono o nim „bohater”. Twierdził, że on i koledzy byli wtedy dziećmi i ani nie zdawali sobie sprawy z niebezpieczeństwa, ani też za bohaterów nigdy się nie uważali. Harcerze-weterani, którzy co roku dostają kartki wysyłane w ramach akcji BOHATERON, często mówią, że nie powinni ich otrzymywać. To dodatkowo świadczy o ich skromności i chwała im za to, ale cóż poradzić, że my wszyscy za bohaterów ich uważamy? Czy dwunastoletni chłopiec niosący na ramieniu torbę z pocztą polową, przemykający pod ostrzałem z karabinów, prześlizgujący się szlakiem piwnicznych przejść nie był bohaterem? Oczywiście, że był!

Poznaliśmy też grupę osób, która na obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego przyjechała specjalnie z Gdańska. To się nazywa patriotyzm!

Pan Tadeusz i jego znajoma czekali wraz z kolegami-harcerzami na prezydent Gronkiewicz-Waltz, aby – jak co roku – wspólnie złożyć kwiaty pod tablicą ustawioną w 2009 roku ku czci harcerzy Szarych Szeregów poległych w czasie II wojny światowej i w Powstaniu Warszawskim. Niestety – nie doczekali się. Pani prezydent przysłała delegata, a sama zasiadła przy pomniku „Polegli-Niepokonani”, gdyż za jakiś czas miały rozpocząć się uroczystości rocznicowe. Nie musimy dodawać, że wszystkim było przykro…

74. rocznica Powstania Warszawskiego

Wśród przybyłych na uroczystości rocznicowe harcerze roznosili Kurier Powstańczy oraz wodę. Trzeba przyznać, że Warszawska kranówka uratowała dzień – zabraliśmy ze sobą 2 litry wody, a tego popołudnia i wieczoru wypiliśmy jej całe morze. Cysterny z wodą były porozstawiane w wielu miejscach Warszawy, można też było korzystać ze schłodzonej wody w woreczkach foliowych, które wiele osób przykładało do skroni i karku.

74. rocznica Powstania Warszawkiego

74. rocznica Powstania Warszawskiego

74. rocznica Powstania Warszawskiego


WARSZAWSKA KSIĘGA WOLNOŚCI 1918-2018-2118

Z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości trwa miejska akcja zbierania podpisów pod przesłaniem dla kolejnych pokoleń. Z zebranych wśród mieszkańców stolicy wpisów, powstanie „Warszawska Księga Wolności 1918–2018–2118”, która 13 października 2018 roku zostanie umieszczona w kapsule czasu na następne 100 lat.

Swój podpis i kilka słów można zostawić elektronicznie na stronie Księgi Wolności lub własnoręcznie w trakcie centralnych uroczystości rocznicowych Powstania Warszawskiego.

„Kurier Powstańczy”, Wydanie specjalne „Kuriera Wolskiego”, 29.07.2018, s. 1.


Z ogromną przyjemnością wpisaliśmy się do Księgi Wolności właśnie na Cmentarzu Powstańców Warszawy, mając na uwadze to, że nasze słowa odczytają być może pokolenia, które jeszcze się nie narodziły. Dostaliśmy też biało-czerwony kotylion. Cytat pochodzi z Informatora uroczystości organizowanych z okazji 74. rocznicy Powstania. Czy Warszawa w 2018 roku jest stolicą wolności? O tym niech każdy sam zadecyduje we własnym sercu i sumieniu.

Warszaawska Księga Wolności

Warszawska Księga Wolności


WARSZAWIACY ŚPIEWAJĄ /NIE/ZAKAZANE PIOSENKI

Pan Tadeusz i pani Zofia wybierali się na akcję Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki, a że i my jechaliśmy na pl. Piłsudskiego, zaproponowaliśmy, że ich podwieziemy. Co prawda dostaliśmy od nich zaproszenie na Uroczystość składania wieńców przy pomniku „Polegli-Niepokonani”, jednak już wcześniej zaplanowaliśmy, że pojedziemy na wspólne śpiewanie – chociaż raz chcielibyśmy osobiście w tym uczestniczyć, a nie tylko oglądać z ekranu telewizora. Jako delegacja wioząca weterana zostaliśmy przepuszczeni przez policję kierującą ruchem i mogliśmy zaparkować blisko placu – było to bardzo miłe, nie wypadało, żeby osiemdziesięciolatek z opaską na ramieniu nadrabiał drogi.

Wierzcie jednak, że druh Tadeusz dałby radę! W uroczystościach rocznicowych uczestniczył od rana, był m.in. na Powązkach Wojskowych, a wieczorem wcale nie wyglądał na zmęczonego i wytrwał do końca wspólnego śpiewania, zaliczając wszystkie bisy. Muszę przyznać, że chciałabym mieć tyle werwy, co on – nie w wieku osiemdziesięciu lat, ale teraz. Mnie upał ściął z nóg i dotrwałam tylko dlatego, że było mi zwyczajnie wstyd – i na myśl o tym, że marudzę, podczas gdy Powstańcy w sierpniowym upale walczyli o moją wolność, i przed panem Tadeuszem, który przez ponad dwie godziny śpiewał, klaskał, opowiadał o swoich przeżyciach – i to z uśmiechem na twarzy. Absolutnie nie chciał iść pod scenę – wolał stać z tyłu, wśród młodych ludzi, którzy podchodzili do niego, ściskali mu dłoń i dziękowali. Wszystkich traktował równie miło i z każdym zamienił kilka zdań.

Warszawiacy śpiewają (nie) zakazane piosenki Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki

Od ponad 10 lat warszawiacy wspólnie śpiewają (nie)zakazane piosenki na pl. Piłsudskiego. Plac wypełniony jest dosłownie po brzegi. W tym roku grała orkiestra pod batutą Jana Stokłosy. Koncert kolejny raz prowadził Tomasz Wolny, dziennikarz, który zwracał się do nas per „warszawianie”, co od razu zdradzało, że sam warszawiakiem nie jest – bo zaiste pochodzi z Poznania. Na miejscu rozdawane były śpiewniki, nie starczyło ich niestety dla wszystkich. Można ustawić się tak, aby korzystać z telebimów, na których wyświetlają się słowa piosenek, można też samemu wydrukować lub wyświetlić na telefonie Śpiewnik powstańczy, repertuar co roku jest bowiem podobny.


74. ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

Praktycznie w każdym z odwiedzonych przez nas miejsc spotkaliśmy mnóstwo osób, które czuły potrzebę wspólnego uhonorowania tych, którzy 1 sierpnia 1944 roku stanęli do walki o wolność. Wśród tych osób były także dzieci, ubrane w koszulki z napisem Polak Mały i wymachujące biało-czerwonymi chorągiewkami. Owszem, wiadomo, że dla dzieci tych póki co to zabawa, ale już powoli jest w nich budowana świadomość wspólnoty i narodu. Rodzice nie obawiali się przyprowadzić dzieci w wózkach i stać z nimi na placu do 22:00. Były tam dzieci, młodzież, dorośli i osoby starsze, które dzielnie stały wśród śpiewających. Dodawało to otuchy i motywacji, aby wytrwać do samego końca; nie wyobrażaliśmy sobie nawet, że moglibyśmy pozostawić w tłumie druha Tadeusza i jego znajomą.

Oboje zwrócili nam uwagę na ważną rzecz – wiele osób nosiło opaski na rękach, co pani Zofia i pan Tadeusz uznali za niestosowne. Według nich jest to bowiem przywilej dla weteranów i osób, które odznaczyły się w walce. Pozostali mają flagi, chusty, apaszki, kotyliony – jest w czym wybierać. Na dodatek niektórzy w ogóle nie zawracali sobie głowy tym, w jaki sposób zakładają opaskę na ramię – znak Polski Walczącej był w odbiciu lustrzanym lub umieszczony gdzieś pod pachą. Widziałam, że obojgu jest z tego powodu przykro, zwróciłam więc uwagę kilku osobom, aby poprawiły opaski – wszyscy zrobili to bez problemu, a nawet podziękowali. Dlatego też, Szanowni Państwo, jeżeli już decydujecie się na założenie opaski na ramię, zróbcie to, jak należy.

Po koncercie i pożegnaniu przemiłych państwa Zofii i Tadeusza wróciliśmy na Cmentarz Powstańców Warszawy, aby dokończyć sesję zdjęciową. Padaliśmy dosłownie z nóg, ale co z tego? W domu mogliśmy wziąć prysznic, wrzucić ubranie do pralki automatycznej, w lodówce czekał na nas zmrożony arbuz i chłodna woda, a potem mogliśmy położyć się do wygodnego, bezpiecznego łóżka – Powstańcy nie mieli tego luksusu. Mimo że dziś oboje z mężem czujemy się zmęczeni, to jednocześnie jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mogliśmy przeżyć ten niesamowity wieczór!

Cześć i chwała bohaterom!




 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.