Ciemna twarz Krakowskiego Przedmieścia

Przygotowania do nowego cyklu VarSavskie Dekady rozpoczęliśmy jeszcze pod koniec zeszłego roku, nie tylko ustalając harmonogram, ale także uczestnicząc w kilku wydarzeniach. Właściwie chyba jeszcze nigdy nie poświęciliśmy naszemu miastu tyle czasu i uwagi – w ciągu 20 dni zorganizowaliśmy więcej wyjść niż przez cały ubiegły kwartał. Przewertowaliśmy też wiele książek, albumów, zdjęć, map, gazet… Trzeba przyznać, że dobrze się bawimy, nawet mimo pogody, a więc nie narzekamy. Problem polega tylko na tym, że brakuje nam w rezultacie czasu, żeby na bieżąco opisywać nasze eskapady – taki paradoks. Postaramy się jednak lepiej to zorganizować. Jednym z takich właśnie wyjść był końcoworoczny spacer z przewodnikiem z portalu ABC Warszawy. Spacer odbył się wieczorem i ujawnił, jak wygląda(ła) po zmroku Ciemna twarz Krakowskiego Przedmieścia. Przejrzeliśmy trasę spaceru i stwierdziliśmy, że w ramach serii POZNAJEMY WARSZAWĘ POPRZEZ PRZEWODNIKI I DZIĘKI PRZEWODNIKOM będzie to ciekawe nawiązanie do CXXIII Akcji GTWb – Strzeż się tych miejsc. A czy faktycznie tak było, to już sami oceńcie.

 

Ciemna twarz Krakowskiego Przedmieścia – Pałac Karasia

 

CIEMNA TWARZ KRAKOWSKIEGO PRZEDMIEŚCIA

Na stronie wydarzenia możemy zapoznać się z planem spaceru Ciemna twarz Krakowskiego Przedmieścia: Po zapadnięciu zmroku można przekonać się, że salon Warszawy, czyli Krakowskie Przemieście, to ulica nieromantyczna, pełna mrocznych, brutalnych, tajemniczych historii oraz duchów.

Podczas spaceru odpowiemy sobie na następujące pytania:

– Czy będąc w kościele, możemy czuć się bezpiecznie?
– Jak pewien artysta dokonał zbrodni?
– Gdzie odbyła się mroczna uroczystość?
– Jak ideał sięgnął bruku?
– Kto straszy w pobliżu Pomnika Adama Mickiewicza?
– Gdzie dawniej można było spotkać szemrane towarzystwo?
– Gdzie polała się krew i których miejsc lepiej było kiedyś unikać?

[Trochę poprawiłam interpunkcję, bo nie mogłam spokojnie patrzeć na wszystkie zbędne spacje i inne kwiatki, przepraszam więc za ingerencję w tekst, ale czasami człowiek musi, inaczej się udusi…]

Jako że zaintrygowała nas wzmianka o miejscach, których lepiej było unikać i które w związku z tym wpisały się w tematykę akcji GTWb, postanowiliśmy, mimo siarczystego mrozu, przejść się wieczorem po Krakowskim Przedmieściu. Przechadzka była całkiem przyjemna, jednak… muszę przyznać, że pierwszy raz nie dowiedziałam się niczego nowego podczas spaceru z przewodnikiem, co – szczerze powiedziawszy – bardzo mnie zaskoczyło. Nie oznacza to jednak, że spacer nie był udany! Wręcz przeciwnie, przewodnik dwoił się i troił, żeby towarzystwo było zadowolone, co – sądząc po minach zgromadzonych – przynosiło efekty. Grupa żwawo maszerowała, dzięki czemu można się było nieco rozgrzać, a uczestnicy wyglądali na całkiem usatysfakcjonowanych. Być może tylko mnie się wydaje, że anegdoty o Maklakiewiczu i Fiszerze czy ciekawostki z życia Bolesława Prusa są powszechnienie znane… Między innymi właśnie dlatego nieco wstrzymuję się przed powielaniem ich na naszej stronie, ale, jak widać, zawsze znajdzie się ktoś, kto jeszcze ich nie zna, więc chyba jednak warto je rozpowszechniać?

Spacer zaczął się pod Pomnikiem Kopernika, a skończył pod filarami Centralnej Biblioteki Rolniczej, gdzie mieściło się niegdyś Muzeum Przemysłu i Rolnictwa. Oto kilka zdjęć z trasy spaceru i punktów, przy których były przystanki.

Ciemna twarz Krakowskiego Przedmieścia

Ciemna twarz Krakowskiego Przedmieścia

Ciemna twarz Krakowskiego Przedmieścia

Ciemna twarz Krakowskiego PrzedmieściaCiemna twarz Krakowskiego Przedmieścia

Ciemna twarz Krakowskiego Przedmieścia

O każdym z przedstawionych na zdjęciach miejsc przewodnik opowiadał jakąś mroczną historię, nie będziemy jednak ich wszystkich przedstawiać, gdyż nie chcemy wchodzić przewodnikowi w paradę – zarówno trasa spaceru, jak i informacje, którymi dzielił się z uczestnikami, są jego autorskim pomysłem. Jednakowoż, jeżeli ktoś jeszcze nie wie, a ma ochotę się dowiedzieć, co wskazuje Jezus stojący przy Kościele św. Krzyża czy też, dlaczego Bolesław Prus ustawiony jest na niskim postumencie, koniecznie musi się wybrać na spacer, żeby osobiście się przekonać, czy Ciemna twarz Krakowskiego Przedmieścia jest faktycznie taka straszna…

 

PAŁAC KARASIA

Aby jednak zachęcić do udziału w spacerze, przedstawimy pokrótce jeden z punktów wycieczki – miejsce, w którym niegdyś stał Pałac Karasia, a obecnie stworzony tu został, pożal się Boże, parking. Informacje na temat losów Pałacu Karasia znaleźć można na kilku stronach poświęconych Warszawie, m.in. TU i TU. Przytaczał je również przewodnik podczas spaceru, powtarzamy więc co nieco i my jako niegdysiejszą przestrogę przed miejscem, którego lepiej było się wystrzegać, żeby przypadkiem nie przylgnęła do klienta łatka łobuza spod Karasia – co stanowiło najgorszą obrazę, zdolną poderwać do rękoczynów najbardziej nawet ściętego z nóg bywalca tego lokalu.[1]

Ciemna twarz Krakowskiego Przedmieścia

Nazwę swą pałac – wybudowany w latach 1769-72 – wziął od Kazimierza Karasia, szlachcica, marszałka prywatnego Stanisława Augusta Poniatowskiego. Ciekawostką był fakt, że budynek nie miał przedniego dziedzińca, był więc pałacem przyulicznym, jednym z pierwszych w Warszawie. Wraz z Pałacem Staszica z pewnością stanowił atrakcyjniejsze tło dla pomnika Kopernika, niż obecny parking (ale cóż, wmawiajmy sobie, że widzowie Teatru Polskiego też chcieliby gdzieś zaparkować…) Rodzina Karasiów zajmowała jedno piętro, reszta budynku została wydzierżawiona. Sam Kazimierz Karaś nie nacieszył się pałacem zbyt długo, gdyż zmarł zaledwie 3 lata po zakończeniu budowy.

Pałac Karasia, źródło: Park Miniatur

 

Pałac Karasia, źródło: Park Miniatur

 

Były Pałac Karasia, źródło: FotoPolska

 

PODRZĘDNY SZYNK POD KARASIEM

Pałac wielokrotnie zmieniał właścicieli. Cześć budynku dzierżawił Królewski Korpus Paziów; mówi się też, że kwaterę miał tu Kościuszko w czasie insurekcji; mieściła się tutaj także redakcja i drukarnia Gazety Warszawskiej. A potem zaczęło już iść tylko od złego ku gorszemu, zwłaszcza, gdy w budynku otwarty został szynk „Pod Karasiem”.

Przewodnik zacytował wdzięczny fragment z książki Stanisława Milewskiego „Ciemne sprawy dawnych warszawiaków„: Był to jeden z podrzędniejszych szynków, chociaż mieścił się w pałacu przy Oboźnej, tuż obok pomnika Kopernika. Wokół niego zawsze gromadzili się ludzie bez zajęcia, często bezrobotni nie tyle z konieczności, ile z wyboru. Mieli tu też niedaleko – ilekroć poczuli pragnienie, a zebrali między sobą kilkanaście kopiejek – bezdomni, przesiadujący zwykle na krawędzi bariery, okalającej basen z fontanną opodal skwerku zwanego Konstantynowskim, przy kościele św. Józefa Oblubieńca, czyli ojców karmelitów. Blisko mieli też do podłego szynku w narożnej kamienicy koło starej poczty przy Trębackiej, otoczonego zawsze wianuszkiem pijaczków, słynnego z częstych awantur, ale „Karaś” był pod tym względem bezkonkurencyjny. […] Główna izba – według opisu z epoki – pełna była zaduchu i błota. Klientom oferowano tu „niebieskie od pleśni pomarańcze, nadpsute jabłka, rzodkiew, bułki, salcesony i pierniki oraz podejrzane zupy postne i mięsne po 11,5 kop.za porcję”, które spożywali na bruku pod murem. Widać tu było często „tuzinkowych paniczów i zawoalowane damulki, chyłkiem pod murem wsuwające się wewnątrz dla pokrzepienia ulubionym truneczkiem.”[2]

Pałacu Karasia nie zniszczyła ani Wielka Wojna, ani II wojna światowa, a ludzkie pomysły. Budynek został po prostu rozebrany – najpierw częściowo w celu poszerzania ul. Oboźnej, a potem całkowicie. Miała niby stanąć na jego miejscu kamienica, jednak wybuch I wojny światowej odłożył plany, jak to zwykle bywa, na święte nigdy. Kilka lat temu mówiło się co prawda o projektach odbudowy Pałacu Karasia – czy też raczej o wzniesieniu budynku do owego pałacu nawiązującego – jednak na razie mamy jedynie parking, na dodatek niezbyt grzeszący urodą. Koślawa budka zamiast Pałacu Karasia? Pogratulować… Warszawa mogła także poszczycić przepiękną makietę w Parku Miniatur (jakiś czas temu zaangażowaliśmy się w jego ratowanie), jednak biurokracja kolejny raz wygrała z sentymentem – Park Miniatur szuka nowej lokalizacji, a miniatury możemy oglądać na zdjęciach – przynajmniej dopóki nie znajdzie się nowa, stała siedziba, a w międzyczasie Park Miniatur ma zrobić rundę objazdową.

Miniatura Pałacu Karasia, źródło: Pałac Karasia w Warszawie

 

Podczas spaceru w okolicach pomnika Kopernika lepiej spojrzeć się w odwrotnym kierunku, żeby ustrzec się przed tym ściskającym za serce widokiem.

 

Dziękujemy panu Łukaszowi z ABC Warszawy za miło spędzony czas!

 

 

 

[1] Milewski, S., Ciemne sprawy dawnych warszawiaków, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009, s. 35.

[2] Tamże, ss. 35-36.

 

ABC Warszawy

Encyklopedia Warszawy, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1994.

Historia zaklęta w miniaturze – Pałac Karasia

Milewski, S., Ciemne sprawy dawnych warszawiaków, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009.

Na śledzika do Karasia

Pałac Karasia, Krakowskie Przedmieście 2

Pałac Karasia – FotoPolska

Pałac Karasia – Urbanity

Pałac Karasia w Warszawie

Warszawa. Pałac Karasia – Zbiory ikonograficzne i fotograficzne Muzeum Narodowego w Warszawie

 

 

Zostaw Komentarz