GTWb – Akcja CXXXVIII – Mój ulubiony park w Warszawie

CXXXVIII Akcja GTWb – Mój ulubiony park w Warszawie – jest dla nas idealnym wręcz pretekstem, żeby przestawić nasz punkt widzenia oraz fakt, jak z biegiem lat zmieniają się ludzkie potrzeby i oczekiwania. Naszym ulubionym parkiem w Warszawie jest bowiem teren po wzbudzającej burze rewitalizacji, czyli Ogród Krasińskich. Właściwie sami nie spodziewaliśmy się, że ten park czy też ogród stanie się naszym ulubionym, zwłaszcza po wycince drzew, które rosły na terenie parku, jednak z zaskoczeniem odkryliśmy jakiś czas temu, że jest to miejsce wprost dla nas stworzone. Zanim zostaniemy oficjalnie zlinczowani, w serii ZIELONA WARSZAWA chcielibyśmy podać argumenty, które przemawiają za naszym wyborem. Jeżeli się z nimi nie zgodzisz, nie ma najmniejszego problemu – Twoje prawo. Pozwól nam jednak decydować za siebie.

Ogród Krasińskich

ŚWIAT SIĘ ZMIENIA

Staramy się często maszerować z kijkami, a naszym celem jest poznanie każdego parku, ogrodu i skweru w Warszawie. Gdy mamy nieco więcej czasu, wybieramy jakieś nieznane lub mniej znane nam miejsce na spacer, żeby mieć frajdę z zapoznania się z czymś zupełnie dla nas nowym albo dawno zapomnianym. Wiadomo, że z biegiem lat miasto się zmienia, a co za tym idzie zmianom i rewitalizacjom podlegają też tereny zielone. Park czy skwer, który pamiętamy z dzieciństwa, dziś w wielu wypadkach wygląda zupełnie inaczej – ku uciesze jednych, a ku rozpaczy innych. Nikt nie lubi, gdy wkracza się z butami w jego strefę komfortu, gra na sentymentach i burzy wspomnienia. Dlatego przeważnie z bólem serca patrzymy na wszelkiego rodzaju przeróbki, modernizacje, rozbiórki. Wydaje nam się to bezprawiem, bezczeszczeniem, samowolką.

Sama płakałam, gdy wycinano drzewa wokół naszego bloku. Drzewa te są stare i piękne, ale ich rozrastające się korzenie rujnują chodniki i instalacje podziemne, a bujne korony drzew zasłaniają okna mieszkańców z niższych pięter. Nas ten problem nie dotyczy, ponieważ mieszkamy na czwartej kondygnacji, jednak sąsiedzi z niższych pięter z zadowoleniem i ulgą przyjęli wycinkę drzew, o którą sami zresztą zabiegali, nic sobie nie robiąc z moich łez i próśb. Ich komfort życia znacznie się podniósł, ponieważ mieszkania stały się widniejsze i bardziej nasłonecznione, a że mój komfort zmalał? Takie życie. Nie zauważyłam, żeby ktoś z sąsiadów się tym przejął. Mimo że serce boli mnie do tej pory, gdy patrzę na pozostałości po ściętych drzewach (pnie nigdy nie zostały usunięte z ziemi), staram się zrozumieć potrzeby innych mieszkańców kamienicy i całego osiedla.

Gdy rozpatruję temat na większą skalę, widzę podobny problem – zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał za złe, że jakiś budynek jest wyburzany, a drzewo ścinane. Rzecz jasna w wielu wypadkach chodzi o to, co zawsze, czyli o pieniądze. Deweloperzy robią, co chcą, a konserwatorzy zabytków „nagle” dochodzą do wniosku, że jakaś zrujnowana kamienica przestała się wpisywać w architekturę krajobrazu, należy więc ją wyburzyć i po kłopocie – nie trzeba szukać funduszy na remont rudery, a wyrzuty sumienia można zagłuszyć perspektywą kwot, które wzbogacą kapitał miasta.

Widzę też jednak i drugą stronę medalu – często bardzo ciężko przyznać nam, że miasto wymaga modernizacji, ponieważ jest eksploatowane, a przy okazji kolejna drobnostka, o której zapominamy – świat się zmienia. Zmieniają się nasze potrzeby, zmienia się moda, zmieniają się oczekiwania, a wręcz wymagania. O wiele prościej jest coś skrytykować, powiedzieć, że zostało zniszczone, zaprzepaszczone, a jednocześnie trudno docenić pomysł, wysiłek, dalekosiężne plany związane z jakimś budynkiem, terenem wokół niego, dzielnicą, drogą. Chcielibyśmy zjeść ciastko i mieć ciastko. Chcielibyśmy wygodnie poruszać się po mieście, ale żeby nie było remontów dróg, rozkopanej trasy metra, objazdów, korków ani smogu. Chcielibyśmy czuć się komfortowo i bezpiecznie, aby wszędzie był monitoring i oświetlenie, ale nie godzimy się na wprowadzanie modernizacji, które wiążą się z przebudową, wycinką drzew, rozkopami trawników. Chcemy mieć ścieżki rowerowe, ale nijak nie widzi nam się zwężanie ulic albo zabranie części zieleni pod budowę owych ścieżek. Wyliczać można by długo. Komentarze wyglądają z grubsza w ten sposób: każda decyzja podjęta przez miasto jest zła, najgorsza z możliwych, nieprzemyślana, a w ogóle, to ktoś zapewne wziął za to grubą kasę i dlatego projekt jest realizowany w ten, a nie inny sposób. Można tak podsumować niemal 100% prac, remontów, modernizacji, rewitalizacji, pomysłów, propozycji, planów. Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.

Na łamach tej strony powtarzaliśmy już wielokrotnie, że nasze życie w tym mieście wygląda już nieco inaczej – bierzemy Warszawę taką, jaka jest. Ze wszystkimi jej wadami, ułomnościami, niedogodnościami, kompleksami, złymi decyzjami. Cieszymy się, że to miasto w ogóle zdołało się podnieść i mimo tego, że nie jesteśmy pewni, czy właśnie o taką Warszawę walczyli Powstańcy, to mamy nadzieję, że zrozumieliby fakt, iż jest to już zupełnie inne miasto niż było w 1944 r. Jeżeli możemy mieć na coś wpływ, to aktywnie bierzemy w tym udział – oddajemy głos na prezydenta miasta i projekt z budżetu partycypacyjnego. Staramy się też chociaż mniej więcej orientować, ile kosztuje nie tylko życie w mieście, ale samo miasto jako takie. Łatwo jest przecież powiedzieć, że „tu powinni zasadzić, tu powinni skosić”, trudniej natomiast zreflektować się co do wieloletnich kosztów w związku z tym ponoszonych.

Ogród Krasińskich

REWITALIZACJA CZY DEWASTACJA?

Ogród Krasińskich jest jednym z takich właśnie przykładów – cokolwiek by w tym parku nie zrobili i tak byłoby źle. Gdyby drzewa i krzewy zostały zostawione samopas, gdyby nie remontowano ścieżek, alejek, chodników i gdyby nie instalowano oświetlenia, krążyłaby opinia, że niemal w centrum miasta od lat jest zapuszczony teren, do którego strach wejść i za dnia, i po zmroku. Gdy teren został poddany rewitalizacji, okazało się, że w parku zrobiono… za dużo. Za dużo wycinek, za dużo ścieżek, za dużo placów zabaw, za dużo ławek, za dużo zakrętów, za mocno nawiązano do starych projektów. Zapewne jest też za dużo kaczek, gołębi i komarów – lepiej było zostawić staw zalany betonem. A jako że park powstał w 1676 r., nie jest to bynajmniej jego pierwsza przebudowa ani modernizacja. Gdy oddawano go do użytku publicznego w 1768 r., dawne szpalery ustąpiły miejsca szerokim alejom. W latach 1891-1895 park został przeprojektowany przez Głównego Ogrodnika Warszawy Franciszka Szaniora. Parku barokowy przekształcił na bardziej naturalistyczny. W czasie remontu kilka lat temu starano się zachować stworzoną przez Szaniora kompozycję ogrodu, jednak i tak wielu uznało remont parku nie za rewitalizację, a dewastację. I to nie tylko przez wzgląd na wycinkę 1/3 drzewostanu, ale brak zalecanych badań archeologicznych, na które zdecydowano się nieco za późno i z niewłaściwych powodów.

Wycinka drzew to zawsze kontrowersyjny temat. Mieszkańcy reagowali bardzo emocjonalnie, zbierali się w parku i stawiali znicze na pniach ściętych drzew. Według wielu osób wycięte zostały nie tylko chore drzewa, ale także te, które zwyczajnie nie pasowały do koncepcji aranżacyjnej – tym sposobem z parku zniknęło ponad trzysta drzew! Przy okazji zazwyczaj umyka jednak fakt, że potem zasadzono blisko sto nowych drzew oraz z górką dziesięć tysięcy krzewów, kwiatów i roślin – wycinka bardziej zapada w pamięć, rani serca, nie mówiąc o tym, że po prostu lepiej się sprzedaje jako drama.

Jeżeli chodzi o Ogród Krasińskich, to i bez zapoznawania się z dokumentacją projektową na pierwszy rzut oka widać było, że dużą rolę – podobnie jak w minionych wiekach – odegrały… oczekiwania społeczeństwa. Bo chcemy mieć ładne, atrakcyjne, zadbane tereny rekreacji i wypoczynku. Problem polega jednak na tym, że projekt powinien zaspokoić potrzeby i wymagania praktycznie każdego mieszkańca miasta, inaczej z góry skazany jest na lincz. Ma wyeksponować walory zabytkowe, ale też oferować liczne współczesne funkcje rekreacyjne. Ma szanować tradycję, kulturę i historię miejsca, ale jednocześnie ma się dobrze komponować z koncepcją urbanistyczną XXI wieku. Ma nawiązywać do pierwowzoru, ale bez przesadyzmu. Ma eksponować walory zieleni i być tak obmyślany, żeby nie dochodziło do jej niszczenia, a równocześnie powinien zezwalać na wchodzenie na trawniki, powinien być miejscem zabaw dzieci i wybiegiem dla psów. Ma przyciągać turystów i być atrakcją dla mieszkańców, którzy chcieliby uprawiać sport i aktywnie spędzać czas, ale jednocześnie powinno być to miejsce ustronne, spokojne, gdzie w ciszy można podelektować się dobrą książką i obserwować ptaki, najlepiej wyedukowane w kwestii kulturalnego załatwiania potrzeb.

A na wysepce na środku stawu powinien siedzieć świstak i zawijać je w te sreberka… że tak pojadę starym sucharem.

OGRÓD KRASIŃSKICH

Ogród Krasińskich znajduje się za przepięknym, barokowym budynkiem zwanym Pałacem Krasińskich oraz Pałacem Rzeczypospolitej, zrewitalizowanym w latach 2014-2016. Pałac wzniesiony został dla wojewody płockiego i referendarza koronnego Jana Dobrogosta Krasińskiego herbu Korwin. Park przypałacowy początkowo był udostępniany dla publiczności jedynie fragmentarycznie, ale gdy został otwarty 1 kwietnia 1768 r., stał się atrakcją miasta, pełniąc funkcję letniego salonu Warszawy. Do czasu założenia Ogrodu Saskiego był to największy ogród w Warszawie. Przewodniki warszawskie końca dziewiętnastego wieku zwracały uwagę na to kto przestał, a kto zaczął park odwiedzać i z jakich powodów – chodziło głównie o Żydów z Nalewek, którzy handlowali na terenie parku, głośno zachwalając towary i zachęcając do kupna. Ogród przestał więc być spokojnym miejscem sprzyjającym wypoczynkowi.

Były lata, w których cały świat elegancki Warszawy w tym ogrodzie się gromadził, szczególniej w niedzielę, po nabożeństwie w kościele Pijarów. Przez pewien czas modna była też cukiernia Haberkanta, mieszcząca się od ulicy Nalewki, a orkiestra Rajczaka, słynnego muzyka na trąbce, ściągała tu liczną publiczność w godzinach popołudniowych. […] Później, gdy Warszawa wzrastała w kierunku południowym i zamożniejsza ludność poczęła się osiedlać w nowej dzielnicy przy placu Trzech Krzyży, ogród Krasiński był zapełniony przez najbliższych sąsiadów – żydów z Nalewek, którzy gromadnemi spacerami, wrzaskliwym szwargotem do reszty zniechęcili innych mieszkańców do bywania w ogrodzie.

Ilustrowany przewodnik po Warszawie, Nakład Redakcyi „Wędrowca”, Warszawa 1893, s. 151. Pisownia oryginalna.
Rycina z Ilustrowanego Przewodnika po Warszawie z 1893 r

W Krótkim ilustrowanym przewodniku po Warszawie z 1922 r. Mieczysław Orłowicz wspomniał:

Rozciągający się od pałacu po Nalewki Ogród Krasińskich, bardzo pięknie utrzymany i ładnie założony, jest dawnym parkiem pałacowym. Wiele uroku odbiera mu jednak publiczność sąsiedniej dzielnicy, która tłumnie go odwiedza.

Mieczysław Orłowicz Przewodnik po Warszawie, Polskie Towarzystwo Krajoznawcze, Warszawa 1922, s. 142.

Pod koniec lat 50. ubiegłego wieku mistrz Budrewicz o przestrzeniach zielonych w Warszawie ze znanym sobie humorem pisał:

Parki i ogrody spieniają – głównie w lecie – ważną rolę buduarów i sypialń, uzupełniając braki mieszkaniowe w stolicy. Parki pod tym względem szczególnie ożywione: Krasińskich, Sułkowskiego i Skaryszewski (Paderewskiego). Temu samemu celowi służą bardziej zadrzewione cmentarze.

Olgierd Budrewicz Baedeker warszawski, Czytelnik, Warszawa 1958, s. 186.

Zupełnym przypadkiem jakoś tak się złożyło, że po remoncie Ogród Krasińskich zaspakaja wiele naszych potrzeb i bodaj większość oczekiwań, jakie – świadomie lub podświadomie – wystosowaliśmy wobec parku w XXI wieku i na obecnym etapie życia. Mieliśmy pod tym względem, powiedzmy, fart. Ale szanujemy odczucia osób, które uważają, że ogród został zdewastowany i serce im się kraja na samo wspomnienie wycinki drzew. Alternatywa jest następująca: korzystać z atrakcji zmodernizowanego parku, skoro już i tak jest albo omijać go szerokim łukiem, zachowując wspomnienia dawnego wyglądu ogrodu. Każdy ma wybór. My zdecydowaliśmy się na pierwsze rozwiązanie z wielu powodów:

● Ogród mieści się niedaleko naszego domu – to zapewne wygodnicki argument, ale po co mielibyśmy ściemniać, że jest inaczej? Jest blisko, jest wygodnie, taka prawda.

● Park jest o krok od metra, autobusu, tramwaju; można do niego przyjechać samochodem, na rowerze, na hulajnodze czy też przyjść pieszo.

● Od strony ul. Bohaterów Getta (cześć dawniej ul. Nalewki) do parku prowadzi przepiękna, ozdobna, zabytkowa brama z XVIII w. Brama nie była remontowana od czasów II wojny światowej, została odrestaurowana w 2012 r. Odzyskała wtedy metalowe okucia z pozłacanymi zdobieniami, jednak pamiątki wojenne w postaci dziur po kulach postanowiono zachować. Wrota i nadświetle z herbem rodu Krasińskich udało się odtworzyć na podstawie przedwojennych fotografii. Metalowe sztachety są późniejsze, jednak i one zostały otworzone na podstawie zachowanych fragmentów i zdjęć. Właśnie przez tę bramę przechodzimy najczęściej i sprawia nam to ogromną przyjemność, gdyż oboje jesteśmy entuzjastami architektury.

Brama w Ogrodzie Krasińskich
Ogród Krasińskich Brama
Ogród Krasińskich

● Nieopodal bramy stoi mój ulubiony Pomnik Bitwy o Monte Cassino, a za każdym razem, gdy obok niego przechodzę, przejeżdżam lub bodaj na niego spojrzę, czuję łopotanie serca. Społeczeństwo żywo interesowało się pomnikiem jeszcze w czasie jego budowy, jednak po odsłonięciu pomnika reakcje były dość różne. Mówiono, że jest wspaniały, ale mało warszawski i na dodatek wybrano niefortunne miejsce na jego ustawienie (ponoć lepsza byłaby okolica ambasady włoskiej). Niektórym pomnik wydał się też… za biały. Był to pierwszy pomnik Gustawa Zemły, do którego artysta wykorzystał marmur kararyjski. Obawiał się tego materiału, ale dał się przekonać; wpadł też na pomysł obróbki marmuru – użył pił diamentowych, którymi ekipa odkuwająca pomnik miała „pięknie zniszczyć materiał”, żeby uzyskać efekt szarpania. Skrzydła układają się w kształt litery V, znaku zwycięstwa. Dzięki owym skrzydłom pomnik zyskał przydomek „Anioła z Bieniewa”, czyli miejscowości, w której znajdowała się pracownia rzeźbiarska. Na postawie umieszczone zostało wzgórze w formie wypiętrzenia pokrytego całunem. Symbolicznie przypomina ono tych, którzy nie dostali się na szczyt. 30 maja 1999 r. pomnik został uroczyście osłonięty przez Irenę Anders, żonę gen. Andersa; poświęcił go prymas Józef Glemp.

● Ogród umiejscowiony jest na tyłach Pałacu Krasińskich, więc spacer po parku zaspokaja kolejny raz potrzebę piękna i architektury. Trójkątny tympanon wzbogacają rzeźby Andreasa Schlütera przedstawiające scenę triumfu Marka Waleriusza Messali Korwina nad Gallami. A jako że Pałac mieści obecnie Zbiory Specjalne Biblioteki Narodowej zaspokojona jest także potrzeba literatury. Nawet takiej, po którą nie mogę tak zwyczajnie sięgnąć. Przechowywane są tu stare druki, rękopisy, kartografia i muzykalia.

Pałac Krasińskich
Pałac Krasińskich
Pałac Krasińskich, Biblioteka Narodowa, Zbiory Specjalne

● Miłym akcentem jest także pamięć walczących i poległych, uhonorowana w postaci pomników i tablic pamiątkowych umiejscowionych na terenie parku oraz w jego pobliżu – podczas spaceru można przystanąć, przeczytać inskrypcję, podumać. Często można też zeskanować qr kod albo odnaleźć jakąś stronę w Internecie, usiąść na ławce, poznać historię upamiętnionych osób i miejsc, np. batalionu Chrobry czy Pasażu Simonsa. Warto opowiedzieć młodym pokoleniom, co wydarzyło się 29 listopada 1830 r. na krańcach ogrodu i gdzie przebiegała granica getta.

Pomnik pamięci żołnierzy Powstania Warszawskiego batalionu AK Chrobry
Pomnik pamięci żołnierzy Powstania Warszawskiego batalionu AK „Chrobry”
 Pomnik pamięci żołnierzy Powstania Warszawskiego batalionu AK „Chrobry”
Pasaż Simonsa

● Do parku przychodzimy rzecz jasna, żeby pobyć wśród zieleni, pospacerować alejkami, być bliżej natury. Mimo srogiej wycinki w ogrodzie na szczęście ostały się jeszcze stare, przepiękne drzewa, które są prawdziwą ozdobą i ostają. Przetestowaliśmy ścieżki rekreacyjne w wielu parkach i tak się składa, że Ogród Krasińskich wygrywa w całej okazałości pod względem dopasowania nawierzchni do naszych potrzeb – wygodnie się tam zarówno spaceruje, jak i maszeruje z kijkami. A nie każdy park nam odpowiada pod tym względem; o wiele mniej przyjemnie uprawia się nordic walking np. w Parku Szczęśliwickim, mimo że jest tam trasa specjalne do tego celu przygotowana. Ale to kwestia indywidualnych upodobań, jedni wolą brukowane ścieżki, inni wybierają dość miękką nawierzchnię. Odpowiada nam też układ alejek w ogrodzie, zawijasy i przeplatańce, nie jesteśmy zmuszeni chodzić w kółko, ale możemy dowolnie zmieniać trasy, co też jest ważne, żeby się za szybko nie znużyć podczas treningu.

Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich

● Oboje lubimy Ogród Krasińskich również za to, że ubrany jest, jak to nazywam, w „zieloną zieleń”. Owszem, zdarzają się kolorowe kwiaty i krzewy czy drzewa kwitnące w kolorze, ale są to wydzielone strefy, które wręcz uatrakcyjniają teren. Parki, ogrody, balkony i tarasy w odcieniach zieleni i brązu wydają mi się eleganckie i dystyngowane. Niemniej kolorowy akcent tu czy tam z pewnością ożywia krajobraz.

Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich

● Przekraczając główną bramę parku, wchodzący mają widok, który w planach miał już Szanior blisko 130 lat temu – oś z trawnikami i klombami, na końcu której znajduje się pałac. Pośrodku ogrodu utworzono urokliwy staw, na którym ustawiona jest rzeźba rybaków na łodzi – rzeźbie przydałoby się zdecydowanie częstsze czyszczenie. Przyjemnie także zerknąć na kaskadę i strumyk spływający do stawu.

Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich

● Na terenie parku wyznaczono strefy, które urozmaicają spacery, stanowią atrakcję wizualną i pomagają w ustaleniu harmonogramu wizyty – jeżeli na placach zabaw jest gwarno i tłoczno, kierujemy się w stronę siłowni plenerowej; jeśli chcemy poczytać, a na ławce przy tryskającej fontannie jest za dużo chętnych, wędrujemy w stronę pałacu. W ten sposób zawsze znajdziemy ustronne miejsce, które da nam chwilę wytchnienia. Zdecydowanym hitem na jednym z dwóch placów zabaw jest karuzela, na której zakręciliśmy się któregoś razu podczas wieczornego spaceru. Karuzela przywodzi na myśl „kręćka”, na który biegali bohaterowie „Ucha od śledzia” Hanny Ożogowskiej. Ale że Vars niechętny jest wszelkim karuzelom, huśtawkom i hamakom, skończyło się na jednorazowej próbie.

Siłownia plenerowa nie jest może szczytem marzeń, ale staramy się z niej korzystać, chociażby dla chwili zabawy ruchowej. Testujemy zresztą siłownie plenerowe w różnych częściach miasta, bo na stacjonarne nikt nas nie namówi. Warto też wspomnieć o pewnym szczególe – chodzi o kolor przyrządów do ćwiczeń w siłowni plenerowej. Wszystkie przyrządy są utrzymane w kolorystyce szaro-czarnej, a nie czerwono-żółtej jak większość siłowni plenerowych w Warszawie. Zważywszy na historyczne otoczenie, zieleń oraz próbę wkomponowania weń współczesnych akcesoriów, kolorystyka siłowni działa zdecydowanie na plus. Jeżeli jednak już zdecydowano się na ustawienie tego typu nowoczesnych przyrządów na terenie historycznego parku, wypadałoby regularnie je serwisować. Nie narzekalibyśmy też, gdyby sprzętów było więcej.

Ogród Krasińskich siłownia plenerowa
Ogród Krasińskich Plac zabaw
Ogród Krasińskich plac zabaw
Ogród Krasińskich Plac zabaw
Ogród Krasińskich

● Staramy się zauważać i doceniać małą architekturęwyremontowane ławki, stylizowane kosze, drewnianą altanę, a także trawniki i dywany kwiatowe. Przepięknym akcentem jest arabeska – kwiatowa kompozycja, która wita wchodzących przy bramie głównej, a także latarnie, które nie tylko efektownie wyglądają, ale też tworzą klimat i można dzięki nim spacerować po ogrodzie nawet po zmroku.

Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich

● Zdecydowanie na korzyść działa także różnorodność siedzisk na terenie parku. Można by się upierać, iż lepsza byłaby jednolitość, ale tak się składa, że często narzekam na ławki parkowe, ponieważ nie lubię zbyt daleko odgiętych i zbyt niskich oparć. Ogród Krasińskich oferuje różne rodzaje siedzisk, więc każdy znajdzie takie, na którym będzie mógł odpocząć, poczytać czy zagrać w grę planszową.

Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich

● Na terenie parku można spacerować, jeździć na rowerach, hulajnogach, rolkach i deskorolkach, uprawiać nordic walking i jogging. Zapaleńcy geocachingu (tacy jak my) znajdą w ogrodzie kilka skrytek. Dość nietypowa skrytka jest TUTAJ, a TUTAJ uprasza się o wyjątkową ostrożność, żeby nie spalić kesza.

geocaching Ogród Krasińskich

W ogrodzie można także wchodzić na trawniki, byle oczywiście nie niszczyć roślin, ani nie uprzykrzać życia zwierzętom. W parku nie ma co prawda świstaków, ale są owady, jeże i wiele gatunków ptaków, które dokarmiane są w uroczych domkach i budkach.

Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich

● Ogród Krasińskich ma jeszcze dwie istotne i ułatwiające życie „atrakcje”. Pierwszą z nich jest zupełnie oddzielny i ogrodzony wybieg dla psów, a nawet dwa (po drugiej stronie ul. Bohaterów Getta), gdzie czworonogi mogą się wyhasać, wyskakać, integrować z innymi psami, skorzystać z psich atrakcji, podczas gdy ich opiekunowie miło gawędzą sobie na ławeczkach albo biegają razem ze swoimi pupilami. Trawniki w parku są więc czyste, rzadko kiedy spotykamy osoby spacerujące z psami (według regulaminu psy powinny być wyprowadzane na teren wybiegu, chyba że jest to, dajmy na to, pies-przewodnik).

● A druga sprawa, to szalet miejski, który czasem ratuje życie. Nie każdy park takowy ma na stanie, a szalet mimo wszystko zawsze lepszy niż toi-toi.

● Dodatkowym atutem jest także otoczenie parku: ul. Świętojerska, plac Krasińskich, Pomnik Powstania Warszawskiego, Pałac Marii z Lubomirskich Radziwiłłowej, Pałac Pod Czterema Wiatrami (Pałac Teppera-Dückerta), Państwowe Muzeum Archeologiczne i Skwer Więźniów Politycznych Stalinizmu. Uwagę zwraca również architektura budynku, w którym mieści się Szkoła tanga argentyńskiego „Złota milonga”. Adres to Długa 44/50, jednak wejście znajduje się właśnie od strony Ogrodu Krasińskich. Dach tego uroczego budyneczku przypomina Dworzec Warszawa-Ochota. Podczas spaceru można posłuchać muzyki i dyskretnie zerknąć na pary wirujące na parkiecie. Zza ogrodzenia parku widać budynek Sądu Najwyższego i kolorowe pegazy.

Ogród Krasińskich
Ogród Krasińskich

W czasie II wojny światowej i Powstania Warszawskiego ogród i pałac uległy zniszczeniom. 26 marca 1943 r. w pobliżu Pasażu Simonsa i Arsenału u zbiegu ulic Bielańskiej, Długiej i Nalewek miała miejsce Akcja pod Arsenałem. 27 sierpnia 1944 r. pałac został zbombardowany przez samoloty niemieckie, zginęło wtedy 27 Powstańców batalionu „Parasol”. 31 sierpnia 1944 r. pod gruzami Pasażu Simonsa zginęli żołnierze batalionu „Chrobry I”. Budynek zawalił się po bombardowaniu niemieckich samolotów.

W 1965 r. pałac, ogród oraz bramę wpisano do rejestru zabytków.

Pałac Krasińskich zniszczenia wojenne
Pałac Krasińskich – zniszczenia wojenne, źródło: kadr z filmu Ogród Krasińskich

Ubolewamy nad przepychankami w sprawie rewitalizacji ogrodu, a przede wszystkim ciężko nam na sercu w kwestii wycinki drzew. Oszukiwalibyśmy jednak samych siebie, twierdząc, że obecna architektura parku nie spełnia naszych oczekiwań. Znaleźliśmy wystarczająco dużo argumentów, które przemawiają za korzystaniem z parkowych atrakcji. Staramy się tam chadzać w mniej uczęszczane dni tygodnia i o godzinach, o których raczej nie spotkamy tłumów. Ku naszemu zaskoczeniu przeważnie nam się ten manewr udaje.

Życzymy wszystkim miłych spacerów w ulubionych parkach! A tym, którzy nie mogą obecnie korzystać z uroków wiosny, z całego serca życzymy wytrwałości i szybkiego powrotu do formy!

VarSavskie pozdrowienia
Bibliografia

Budrewicz O., Baedeker warszawski, Czytelnik, Warszawa 1958.

Grzesiuk-Olszewska I., Warszawska rzeźba pomnikowa, Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2003.

Ilustrowany przewodnik po Warszawie, Nakład Redakcyi „Wędrowca”, Warszawa 1893.

Orłowicz M., Przewodnik po Warszawie, Polskie Towarzystwo Krajoznawcze, Warszawa 1922.

Majewski J. S., Urzykowski T., Bartoszewski D., Spacerownik warszawski 2, Agora SA, Warszawa 2007.

Przyszychowska M., Pałac Rzeczyspospolitej w Warszawie – perła architektury, Biblioteka Narodowa,
Warszawa 2007.

Mossakowski S., Pałac Krasińskich, PWN, Warszawa 1972.

2 Responses

  1. Renata

    Dziękuję za spacer. Brzmi to i wygląda apetycznie i zachęcająco. Właśnie ze względu na rozpoczynającą się wiosnę zaczynam z dziećmi spacery po warszawskich parkach. Zaczęliśmy oczywiście od Łazienek i Ogrodu Botanicznego z finiszem na lodach włoskich w kawiarni przy Rozdrożu i pysznej zabawie na „węgiersko – polskim” placu zabaw przy Agrykoli. Dzisiaj spędzimy dzień w parku Skaryszewskim. Następny cel to będzie Ogród Krasińskich.
    Osobiście ogromnie cieszą mnie zmiany w warszawskich parkach, parki pięknieją i stają się bardziej przyjazne, na przykład w Łazienkach można korzystać z trawników. Parki są wspaniałą alternatywą dla wyjazdów, jeśli nie mamy takiej możliwości, spędzamy w nich z dziećmi całe dnie. Szczególnie cieszą nas liczne atrakcje i udogodnienia jak fontanny na chodnikach, w których można się ochłodzić latem, liczne miejsca do siedzenia i świetne place zabaw. Uwielbiam także patrzeć na coraz ciekawsze kompozycje roślin.

    • Vars_i_Sava

      Świetnie, w takim razie Ogród Krasińskich powinien spełniać oczekiwania, mamy nadzieję, że miło spędzicie z rodziną czas, czego serdecznie życzymy! Super sprawa taka runda po parkach, można dzięki temu znaleźć miejsce dla siebie.

      VarSavskie pozdrowienia!
      Vars&Sava

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.