GTWb – Akcja CX – Przepadło: Dialog warszawski

wpis w: SEZON 3, VarSavskie Dialogi | 4

W ramach CX Akcji GTWb dziś o tym, co w Warszawie „Przepadło”. Rozprawiamy o tym w serii VarSavskie Dialogi. VarSavski Dialog o tym, jak wygląda naszym zdaniem… dialog warszawski. Jest to w jakimś sensie próba zapisu naszych prywatnych rozmów, które faktycznie miały miejsce. Jako że są to dość spontaniczne reakcje na różne tematy dotyczące naszego miasta, należy je przyjmować z dystansem i przymrużeniem oka, mając na względzie również fakt, że każdy ma prawo do własnej opinii. Ty możesz mieć całkowicie odmienną i nic nam do tego. I vice versa.

 

dialog warszawski

 

DIALOG WARSZAWSKI – DIALOG O BRAKU DIALOGU

 

sava

I co? Masz siłę dyskutować o tym, że Warszawie przepadła okazja na nowy most?

vars

Nie przepadła, tylko została odroczona. Przynajmniej teoretycznie. Przy kolejnych wyborach na pewno sobie o tym projekcie przypomną. Ale nie, nie mam ani siły, ani ochoty ponownie drążyć tego tematu. Przeczytałem bodaj wszystko, co o tej sprawie zostało napisane na oficjalnych portalach i prywatnych blogach. I dochodzę do wniosku, że to, co w Warszawie przepadło, to szansa na dialog. Wisła jednak nadal skutecznie dzieli dwa brzegi miasta. I nawet most nie byłby w stanie tego zmienić.

sava

Faktycznie brak nie tylko wspólnej wizji rozwoju stolicy, ale też właśnie zwykłego dialogu. Dialog warszawski nie istnieje. Bo to są monologi – prowadzone równolegle po dwóch stronach Wisły. W przypadku mostu problem polega na tym, że trudno pod nim zakopać topór wojenny. Można by go było co prawda utopić w Wiśle, ale jakoś nie widzę, żeby ktoś się do tego spieszył.

vars

Warszawiacy nie spotkaliby się w połowie tego mostu nawet, gdyby już został zbudowany, bo nadal byłby kością niezgody. Jakby ruch na moście odbywał się tylko w jedną stronę! – tak to przynajmniej widzą ci, którzy stoją po jego przeciwległych końcach. Mamy pretensję, że Warszawa stała się polem walki ogólnokrajowej, a sami nie umiemy dać przykładu i porozumieć się chociażby w kwestiach samego miasta. 

sava

Zawsze tak było i, jak widać, raczej nie ma widoków na to, żeby miało się to zmienić. Tylko że osiąga to już wręcz poziom absurdu! Po co wywlekać argumenty, że ci, którzy przyjeżdżają protestować z różnych powodów, blokują nam Warszawę, skoro sami doprowadzamy do tego, żeby blokować inwestycje, a tym samym – miasto.

vars

Inwestycje będą blokowane, ponieważ warszawiacy czują się bardziej mieszkańcami swojej dzielnicy niż miasta w sensie ogólnym. Z jakiegoś powodu budują mur mentalny, a nawet i fizyczny nie tylko wokół swojej dzielnicy, ale wręcz zawężają to czasem do własnego osiedla. Dialog warszawski? Gdzie i jak, skoro nie widzimy dalej poza obręb dzielnicowy.

sava

Przypomina mi to włoski kampanilizm – najważniejsze i najlepsze jest to, co dzieje się w widnokręgu pobliskiej wieży i tylko na terenie, na którym słychać bijący z owej wieży dzwon. Reszta jest nieważna, a przynajmniej nie na tyle, żeby zauważać wspólne dobro i wspólny interes.

vars

I na dodatek ta pycha i arogancja! Żoliborzanie jako główny argument stawiają unikatowość miejsca, są dumni ze swojej dzielnicy i nie chcą, żeby zalała ją fala wyjeżdżających z nowego mostu samochodów. Zwolennicy budowy mostu złośliwie podkreślają, że nikt się nie rwie, żeby tam jeździć, bo Żoliborz to obecnie żadna atrakcja. Samochody most pokonają i pojadą dalej. Punkt widzenia jak zwykle zależy od punktu siedzenia, czy też – jak w tym wypadku – od punktu jeżdżenia.

sava

Irytująca jest też krótkowzroczność i wszędobylskie zapominanie o tym, że w tak dużym mieście, jak Warszawa, wszelkie inwestycje to długofalowa sprawa, a doprowadzenie ich do końca nie następuje od razu, tylko etapami. Ale ludzie chcieliby wszystko na już, na teraz, od razu.

vars

Bo się po prostu boją, że długotrwałe inwestycje są mydleniem oczu. Dają złudne nadzieje na poprawę sytuacji, a tak naprawdę nie wiemy, co się po drodze dzieje z budżetem, dotacjami i jak zaprezentuje się końcowy koszt tych działań. Można debatować bez końca, czy lepiej zainwestować w nowoczesny sprzęt czy zamknąć ulice na dwa lata i budować metro metodą odkrywkową. Dlatego co i rusz jakaś organizacja żąda konsultacji społecznych.

sava

Tylko że te konsultacje przypominają mi sytuację, jaka dzieje się w naszej wspólnocie w związku z wymianą instalacji. Od kilku lat spotykamy się i dyskutujemy na ten sam temat, przeprowadzamy głosowanie, zatwierdzamy przyjęcie uchwały tylko po to, żeby ktoś zaraz podniósł raban i zażądał kolejnej i kolejnej ekspertyzy, inwentaryzacji, wyjaśnień, a przede wszystkim gwarancji, których nikt – ani administracja, ani zarząd, ani nawet wykonawca – nie jest w stanie dać. Odwlekamy tylko to, co jest nieuniknione, przeciągając wszystko w nieskończoność, tracąc czas, szarpiąc nerwy i podnosząc koszty, bo wszystko musimy robić po dwa albo i trzy razy. To samo dzieje się na skalę warszawską.

vars

W tym kraju – bo nie tylko w tym mieście – dzieją się takie rzeczy, że nie dziw się, że każdy każdemu patrzy na ręce i niechętnie daje kredyt zaufania!

sava

Ok, nie mówię, że nie trzeba być ostrożnym, ale czasami po prostu mam serdecznie dość tego jojczenia, marudzenia i przeciągania liny na swoją stronę. Mam dość twierdzenia, że w Warszawie wszystko jest złe, brzydkie, niedobre. Nigdy nie będzie lepsze, jeżeli nie zaczniemy rozmawiać. Jest jeszcze jakaś szansa na warszawski dialog czy już wszystko przepadło?

 

 

 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on TumblrPin on PinterestEmail this to someonePrint this page

4 Odpowiedzi

  1. Może wróćmy do pontonowych :DDD

  2. Słoik tego nie zrozumie, ale jestem pełnym sercem za mieszkańcami Żoliborza. Chcieli przeprawę spacerową, dostali przebitkę autostradową dla słoi z Białołęki, którym nie chce się dupska do metra ruszyć. O nie. W Warszawie jest za dużo samochodów i mostów już wystarczy. Za to potrzeba kładek dla pieszych i rowerzystów, co najmniej trzy. Jedna na Żoliborzu, druga przy Starówce, trzecia nieco na południe, w rejonie portu Czerniakowskiego.

    • Wiesz, od 2 miesięcy mam bolesną infekcję płucną, ale swoim komentarzem sprawiłaś, że o tym zapomniałam. Poprawiłaś mi humor, bo porządnie się roześmiałam :) Komentarz o tym, że w Warszawie jest za dużo mostów mogła napisać tylko osoba, która z tych mostów nie korzysta i nie są jej potrzebne do codziennego przemieszczania się, żeby zarobić na chleb. A wiec pozwól, że mój mąż i ja będziemy innego zdania. Co nie oznacza, że architekci mają robić łaskę i nie uwzględniać rowerzystów i pieszych w przeprawach przez rzekę.

      VarSavskie pozdrowienia!

Zostaw Komentarz